POLKOWICE. Ruszyła urzędowa machina w sprawie znaleziska

ZBORStarostwo polkowickie wszczęło postępowanie w sprawie zgłoszenia znaleziska w podziemiach dawnego zboru w Jędrzychowie. Wysłano pisma do autorów wniosku i do konserwatora zabytków.  

– Znalazcy zostali pouczeni, iż znając właściciela terenu powinni niezwłocznie zawiadomić go o całej sprawie – informuje Mirosława Myrna-Kudryk, rzecznik starostwa. – A w związku z przypuszczeniami zgłaszających, że w ruinach świątyni mogą znajdować się rzeczy o wartości historycznej, naukowej lub artystycznej, starosta zawiadomił Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Przypomnijmy, że – jak napisali redaktorzy Łowców Przygód TV, autorzy zgłoszenia – znalezisko znajduje się na terenie zrujnowanej świątyni ewangelickiej wybudowanej na gruzach piastowskiego zamku w Jędrzychowie. „Odkrycia dokonaliśmy w roku 1989, jednak nikt nie był wówczas zainteresowany znaleziskiem – czytamy w ich piśmie, a dalej: – Dlatego wnosimy o podjęcie działań zmierzających do profesjonalnego zbadania podziemi. Wszelkie znalezione artefakty powinny znaleźć się w muzeum. Jednocześnie informujemy, iż rościmy sobie prawa do znaleźnego, które w naszym imieniu stosowne władze powinny przekazać na wskazany przez nas cel dobroczynny”.

Pod koniec zeszłego tygodnia odkrywcy oficjalnie zgłosili „obecność podziemi we wzgórzu, na którym zbudowana jest świątynia”. Jako dowód wskazują zapadlisko przed wejściem do dawnego zboru. Jak już pisaliśmy, zgłoszenie wpłynęło do powiatu teraz, na fali poszukiwań „złotego pociągu” w Wałbrzychu.

Kierownik legnickiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków zawiadomienia ze starostwa jeszcze nie otrzymał, ale jego stanowisko w całej sprawie jest jasne.

EWA_HALBRYT2– Wszystkie dotychczasowe eksploracje na terenie dawnego zboru były bezprawne – powiedział nam Leszek Dobrzyniecki. – Odbywały się bez pozwolenia właściciela oraz konserwatora. Obecnie, najważniejszą sprawą jest zabezpieczenie tego obiektu: dachu, murów, sklepienia, stropów. Badania architektoniczne czy archeologiczne to kwestia przyszłości, ale jeśli nawet będą one prowadzone, to zajmą się nimi fachowcy – dodał.

Zarówno kierownik legnickiej delegatury WUOZ, jak i szefowa stowarzyszenia Nowe Kazamaty, nowego właściciela zabytkowej budowli, są zgodni, że zamieszanie wokół rzekomego znaleziska przyniesie więcej szkody niż pożytku.

– Nie wyobrażam sobie tego – mówiła Ewa Halbryt o prowadzeniu jakichkolwiek badań podziemi czy innych poszukiwań. – Zamek trzeba przede wszystkim zabezpieczyć i na tym się koncentrujemy, razem z konserwatorem.

Obawy właściciela dotyczą też tego, że mogą pojawić się kolejni poszukiwacze skarbów i sensacji. Dodajmy tylko, że wstęp na teren dawnego zboru jest zakazany, o czym informują tablice.

UR

Dodaj komentarz