Sąd Okręgowy w Legnicy uwzględnił apelację prokuratury i uchylił wyrok uniewinniający Mateusza S., tzw. głogowskiego snajpera, który w 2013 roku strzelał z broni śrutowej do 12-latka. Chłopiec został trafiony w okolice kręgosłupa, co było zagrożeniem dla jego życia. Na nowo sprawa będzie się toczyć przed Sądem Rejonowym w Głogowie.
Wyrok uniewinniający Mateusza S. zapadł w kwietniu tego roku. Prokurator nie zgodził się ze stanowiskiem sądu.
– Złożył apelację podnosząc w niej, że ustalenia faktyczne, które poczynił sąd są błędne i na podstawie tych samych dowodów powinny być wysnute odmienne wnioski – powiedziała nam Liliana Łukasiewicz (na zdj.), rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Składając apelację prokuratura oparła się, między innymi, na opinii batalistycznej. Wynika z niej, że – jak dodaje Liliana Łukasiewicz – na pewno śruciny, które były w ciele chłopca, a także w martwym gołębiu znalezionym podczas oględzin pochodzą z broni należącej do oskarżonego.
Przypomnijmy, dramat rozegrał się w połowie lipca 2013 roku przy ul. Spółdzielczej w Głogowie. 12-latek szedł z dwiema koleżankami i wtedy został postrzelony w plecy – z wiatrówki. Z takiej też broni zginął gołąb znaleziony podczas oględzin i postrzelony też został w nogę fotoreporter, ale tę sprawę wyłączono potem do odrębnego postępowania.
Podczas śledztwa przesłuchano mieszkańców okolicznych bloków, a także przeszukano mieszkania. Nikt wtedy nie wskazywał na sprawcę. W pobliżu stał samochód marki Ford należący – jak się potem okazało – do oskarżonego. W aucie znaleziono broń wiatrową długą z celownikiem optycznym. Mateusz S. przekonywał, że nie ma nic wspólnego ze zdarzeniem.
Powołany został biegły z zakresu badania broni i balistyki, który stwierdził, że sprawca strzelał z takiej broni, jaką zabezpieczono od Mateusza S. Biegli z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie zajęli się ustaleniem, czy śrut wyciągnięty z ciała chłopca pochodzi lub nie – z broni Mateusza S. Według ich opinii, pociski wydobyte z ciała 12-latka i z gołębia zostały wystrzelone z broni należącej do oskarżonego.
Mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania u pokrzywdzonego obrażeń ciała. Przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do popełnienia czynu. Jak wyjaśnił, często strzelał z wiatrówki, ale zawsze poza miastem.
Za spowodowanie obrażeń ciała skutkujących rozstrojem zdrowia na czas powyżej siedmiu dni grozi do 5 lat więzienia.
Zobacz także:
UR/FOT. ARCHIWUM




