Podwórkowy bieg, a potem zumba w miejskiej fosie – głogowianie w ten sposób przyszli z pomocą Dominice i Alicji, siostrom cierpiącym na stwardnienie rozsiane.
Potrzebne dziewczynkom leki nie są obecnie refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, tymczasem koszt terapii przekracza milion złotych.
– To jest póki co poza naszym zasięgiem, ale nie jest wykluczone, że te leki będą niebawem refundowane. Trzeba więc dziewczyny zachować w jak najlepszej formie. Potrzebna jest rehabilitacja, specjalistyczny sprzęt, wózki inwalidzkie, żeby one mogły funkcjonować. To jest bardzo droga choroba – tłumaczy ich mama Dorota Stępień-Wyrwińska.
Kobieta przyznaje, że dużą pomoc otrzymuje ze strony Głogowskiego Stowarzyszenia „Otwarte Drzwi”, które pomogło zorganizować imprezę w fosie. W świat zumby zabrali głogowian instruktorzy Kasia Pitoń i Mateusz Śmikiel. Tego typu charytatywne maratony są organizowane w Głogowie dość często. Dzięki nim udało się już pomóc kilku innym chorym.
– Biorę udział w tym wydarzeniu już dziesiąty raz. To chyba najskuteczniejsza forma pomocy. Zumba jest teraz bardzo popularna i przyciąga rzesze ludzi. Udaje nam się zawsze zebrać sporą kwotę – opowiada Agata, uczestniczka maratonu.
Zbiórkę dla chorych dziewczynek wsparł również znany głogowianin Jerzy Górski, który zorganizował „Cross przez podwórka”. Był to finał cyklicznej imprezy, która odbywała się przez całe wakacje. Dzieci mogły pobawić się na dmuchańcach, a przede wszystkim spróbować swoich sił w konkurencjach biegowych. Najmłodsi biegacze mieli mniej niż dwa lata.
Fot. Agata Durał, Piotr Gajek







































