Złotoryjski basen – piękna historia bez happy endu

Pytania o złotoryjski basen co jakiś czas wracają niczym bumerang, zwłaszcza przed lokalnymi wyborami. Nic dziwnego, bo dla złotoryjan to temat bardzo drażliwy – wszak jeszcze kilka lat temu mogli się szczycić jedną z największych i najładniejszych otwartych pływalni na Dolnym Śląsku. Czy jest szansa, by to miejsce odżyło?

Złotoryjski basen powstał w 1887 r. i przetrwał aż do 2010 r. W tym czasie był trzykrotnie rozbudowany, a w jego wodach nauczyło się pływać kilka pokoleń złotoryjan. Mieścił się przy ul. Legnickiej, na terenie parku  miejskiego Górka Mieszczańska.

Pod koniec XIX wieku i w pierwszej połowie XX w. basen tętnił życiem. Z samej tylko Legnicy w niedziele i święta przyjeżdżało się tu wykąpać nawet do dwóch tysięcy osób. Pływalnia cieszyła się dużą popularnością nie tylko w lecie, ale też zimą, gdy zamieniała się w… lodowisko miejskie. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej zaczęto zastanawiać się nad przebudową kąpieliska i zmianą jego otoczenia. Zachowały się nawet szkice planów świdnickiego biura inżyniera Gauerta z lat 1937-1938. Znaleźć na nich można m.in. wieżę do skoków, a także wymiary dwóch niecek: 22×50 o głębokości do 4 metrów (dla pływających) i 22×18 o głębokości do 1,3 metra (dla niepływających).

Zaraz po wojnie zainteresowano się basenem ponownie. W marcu 1946 r. Zarząd Miejski złożył wniosek o włączenie do planu inwestycyjnego miasta kapitalnego remontu obiektu. Obliczono wówczas, że w ciągu czterech miesięcy sezonu letniego, przy średniej dziennej frekwencji 300 osób i cenie biletu wynoszącej 10 złotych do budżetu miejskiego może wpłynąć kwota 360 tys. zł rocznie. W kolejnym roku dochód miał już wynosić około pół miliona złotych. Zatrudnienie miało tu znaleźć 50 pracowników. Koszt całej inwestycji wyniósł prawie 509 tys. zł.

Na uruchomienie pływalni trzeba było jednak trochę poczekać. W połowie 1947 r. powstała dopiero inwentaryzacja obiektu, którego łączna powierzchnia wynosiła niecałe dwa hektary. Składały się na niego: dwa betonowe baseny dla dorosłych i dzieci, 19 drewnianych kabin dla kobiet, szatnia zbiorowa dla Milicji Obywatelskiej, szatnia drewniana dla wojska, szatnia drewniana dla mężczyzn, drewniany bufet restauracyjny, cztery prysznice, półkilometrowy płot oraz murowany budynek pokryty dachówką, w którym znajdowały się toalety oraz aparaty do chemicznego czyszczenia wody w basenach.

Ostatecznie gruntownie wyremontowany basen otwarto 19 czerwca 1948 r. Kilka tygodni po tym Inspektorat Szkolny w Złotoryi poprosił Prezydium Miejskiej Rady Narodowej o bezpłatne udostępnienie basenu dzieciom z letniej półkolonii. Prezydium zgodziło się jedynie na obniżkę ceny biletu do 5 zł.

Rok później Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Włókienniczego zwrócił się z prośbą o wydzierżawienie złotoryjskiego basenu klubowi sportowemu „Włókniarz” za symboliczną złotówkę. Prezydium odmówiło, a swoją decyzję tłumaczyło m.in. tym, że Zarząd Miejski „włożył poważne inwestycje na Pływalnie Miejską”. Obawiano się także dewastacji i zaniedbania obiektu. W czerwcu 1949 r. ustalono ceny biletów: „dla świata pracy za okazaniem legitymacji związku zawodowego”- 25 zł, dla dzieci i uczącej się młodzieży – 15 zł, za korzystanie z szatni ogólnej – 10 zł, za kabiny – 20 zł. Wtedy zdecydowano też o wydzierżawieniu bufetu za 4-5 tys. zł, ponieważ prowadzenie go przez Zarząd Miejski nie przynosiło oczekiwanych zysków.

Tak w dużym skrócie wyglądały powojenne początki złotoryjskiej pływalni, która od 1974 r. do 2010 r. z powodzeniem konkurowała ze sztucznym zalewem. Od dłuższego czasu coraz bardziej potrzebny stawał się jego remont, a zwłaszcza nieszczelnych niecek i dwupiętrowej skoczni, która już w ostatnich latach została wyłączona z użycia. Pogarszający się stan techniczny sprawiał, że i z frekwencją było coraz gorzej. Na niewiele zdawały się coroczne naprawy i po ponad 120 latach istnienia basen został zamknięty.

Niestety, szanse, że ten historyczny obiekt powróci jeszcze do łask, są małe. Problemem byłby nie tylko jego kosztowny remont generalny, ale przede wszystkim jego późniejsze utrzymanie. Jedno i drugie przekracza w tej chwili możliwości złotoryjskiego budżetu.

.

W tekście wykorzystano materiały i zdjęcia złotoryjskiego historyka Romana Gorzkowskiego.

.

Fot. archiwum Romana Gorzkowskiego

Dodaj komentarz