ZŁOTORYJA. Owsiak oskarża blogera

IMG_2812Miał dość nazywania go królem żebraków, romskim macho czy cmentarną hieną. Szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy początkowo uważał, że obelgi zamieszczane w internecie nic nie znaczą. Z czasem zorientował się jednak, że słowa te mają ogromną siłę rażenia. Na tyle istotną, że mogą nawet zaważyć na wynikach tegorocznej zbiórki, które prawdopodobnie będą znacząco niższe od zgromadzonych podczas poprzednich 21 Finałów.

Jerzy Owsiak, w imieniu własnym i – jak twierdzi – tysięcy wolontariuszy, tym razem nie odpuścił. Przeciwko autorowi urażających go wpisów napisał prywatny akt oskarżenia i podał do sądu. Bloger o pseudonimie MatkaKurka to mieszkaniec jednej z podchojnowskich miejscowości, stąd proces odbywa się przed Sądem Rejonowym w Złotoryi, a nie w Warszawie, jak wnioskował pełnomocnik oskarżyciela.

Jerzy Owsiak w Złotoryi pojawił się w przeddzień procesu. W jednym z miejscowych klubów spotkał się z wolontariuszami, którzy pomagali mu podczas ostatniego Finału WOŚP. Nazajutrz do sądu przybył w asyście prawnika i własnej ekipy telewizyjnej. Dwa „orkiestrowe” busy zaparkowano tuż obok wozów transmisyjnych TVN. Na lidera Orkiestry czekał tłum dziennikarzy i grupa, głównie bardzo młodych, zwolenników oskarżyciela.

– Idziemy walczyć z totalnym kłamstwem, które zostało rozpętane przeciwko nam – zapowiedział tuż przed wejściem do budynku sądu Jerzy Owsiak. Prezes fundacji w procesie, który rozpoczął się jesienią ubiegłego roku, uczestniczył po raz pierwszy i, jak się później okazało, nie ostatni.

W Złotoryi szef WOŚP będzie się musiał pojawić w połowie marca. Podczas ostatniej rozprawy nie zdążył bowiem odpowiedzieć na wszystkie pytania oskarżonego. Scenariusz wokandy zmienił Piotr W., który przez pierwsze 2,5 godziny składał obszerne oświadczenie. Nie starczyło więc czasu na pełne przesłuchanie oskarżyciela.

MatkaKurka, czyli 42-letni bloger Piotr W., starał się panować nad nerwami. Były jednak momenty, w których z trudem ukrywał stres. Przekonywał sąd, że nigdy nie zarzucał Owsiakowi łamania prawa, ale „legalne oszustwo”. Dowodził, że jego wpis interenetowy mieści się w granicach dopuszczalnej krytyki, ale w tym przypadku granicę tę wyznacza sam prezes Owsiak. – Ten proces jest po to, żeby jednemu W. (tu podał własne nazwisko – przyp. red.) zamknąć dla przykładu buzię, a reszta zwiesiła głowy po sobie. Działałem w najlepiej pojętym interesie społecznym – mówił stanowczo.

Zdaniem Piotra W. pomysłodawcę WOŚP można traktować, jak „guru sekty”, ponieważ jest nietykalny. – Panu prezesowi wolno wszystko – twierdzi oskarżony i cytuje Owsiaka, który miał do swych krytyków zwracać się słowami pier… się! – Jest współodpowiedzialny za katastrofalny stan polskiej służby zdrowia – mówił o showmanie, „na siłę uszczęśliwiającym szpitale”.

Zupełnie inne emocje towarzyszyły zeznaniom Jerzego Owsiaka. Przed sądem wystąpił w koszulce z napisem „Nie mam focha”. Był dokładnie taki, jakiego znamy z mediów: wyluzowany i pewny siebie. Na pytanie sądu czy zna oskarżonego, odparł: – To mój przyjaciel!

Ów „przyjacielowi” zarzucił jednak demagogię. Po raz enty powtórzył, że na WOŚP nie dorobił się żadnego majątku, za pracę w fundacji nie pobiera honorariów, a na rzecz swej organizacji pracuje 14 godzin dziennie. Jedyne wolne, jakie ma w roku, to czternastodniowy urlop. Generalnie Owsiak odpierał wszystkie zarzuty MatkiKurki, który napisał o nim, że ma „lepkie ręce” i „w 11 lat wyjął 46 Złotych Melonów”. Natomiast w sądzie dowodził, że koszty organizacji orkiestrowych imprez przerastają ewentualne zyski.

Oskarżony Piotr W. cztery lata temu został Blogerem 2009 Roku, w konkursie zorganizowanym przez serwis dziennikarstwa obywatelskiego wiadomości24. Wygrał głosami kapituły blogerów. Za swoje wpisy odpowiada już po raz drugi. Poprzednio stanął przed Sądem Okręgowym w Legnicy za obrazę głowy państwa. Wówczas napisał, że „Polską rządzą dwa ruskie cwele: Tusk i Komorowski”. Postępowanie zostało wszczęte z urzędu. Bloger został prawomocnie uznany za winnego znieważenia.

JOM

Dodaj komentarz