Skansen w Leszczynie zamienił się w tętniące życiem miejsce. Okazją do tego były „XV Dymarki Kaczawskie”, w tym roku, połączone z 700-leciem hutnictwa i górnictwa w Leszczynie oraz 40-leciem zamknięcia kopalni „Lena”.
Dymarki, to piece do wytapiania metali z rud przy użyciu węgla drzewnego. Te dawno zapomniane urządzenia wróciły do łask na ostatniej imprezie.- W piecu według średniowiecznego projektu wytapialiśmy miedź. Chcieliśmy przybliżyć naszym gościom, jak to robiło się przed wiekami – mówi Mariusz Karbowiak, dyrektor skansenu.
„Dymarki Kaczawskie” – to także biesiada folklorystyczna i animacje dla najmłodszych. W średniowiecznej wiosce, prezentowane więc były nie tylko najstarsze zawody. Odwiedzający mieli okazję podziwiać niepowtarzalne wyroby rękodzieła. Wśród pań dużym zainteresowaniem cieszyły się stragany z biżuterią. 
– Przygotowaliśmy także stragany z potrawami według staropolskich receptur – mówi dyrektor skansenu. – Były fantastyczne. Nie sposób wymienić wszystkich – dodaje.
Organizator imprezy, zadbał o bogatą oprawę tego wyjątkowego święta. Były koncerty, zabawy dla dzieci i dorosłych, a wieczorem wszyscy bawili się przy dźwiękach dyskotekowych.
– Pogoda dopisała, mieliśmy bardzo dużo gości – mówi Mariusz Karbowiak. – Zabawa udała się wyśmienicie.
JW/FOT. MATERIAŁY ORGANIZATORA






