ZAGRODNO. Kaliciak: Trzeba się do tego przyzwyczaić

KaliciakPrzy okazji dzisiejszego meczu towarzyskiego między Fenixem Pielgrzymka a Orłem Zagrodno udało nam się porozmawiać z Krzysztofem Kaliciakiem, który od roku jest szkoleniowcem zespołu występującego w A-klasie.

Za Orłem Zagrodno dobrze przepracowany turniej okres przygotowawczy, którego podsumowaniem ma być przyszłotygodniowy mecz sparingowy z innym zespołem prowadzonych przez znanego w regionie byłego piłkarza.

– Jestem zadowolony z przygotowań. Rozgrywamy sparingi, mamy dobrą frekwencję na treningach. Dziwne jest to, że czasami mam więcej osób na treningach niż na meczach towarzyskich, bo to różnie w weekendy bywa. Przed nami jeszcze jeden sparing z Wartą Bolesławiecką, która występuje w klasie okręgowej. – podsumowuje Krzysztof Kaliciak.

Zanim sparing z Wartą Bolesławiecką to dziś Orzeł Zagrodno zagrał spotkanie z liderem grupy B legnickiej B-klasy – Fenixem Pielgrzymka. Dla trenera A-klasowego zespołu mecz był szansą na sprawdzenie zmienników.

– Zawsze podchodzę z takim założeniem, by moi zawodnicy mieli satysfakcję z gry i próbowali grać piłką. Dzisiaj część składu pojechało na zawody z firmy, przez co nie mam kilku podstawowych zawodników i to jest takie na dzień dzisiejszy osłabienie, ale za to mają się okazje wykazać inni. – mówi Kaliciak.

Szkoleniowiec Orła nie musi narzekać na sytuacje kadrową przed rundą wiosenną. Co prawda z zespołu odszedł jeden z zawodników, jednak reszta zadeklarowała chęć pozostania w klubie.

– Można powiedzieć, że na dzień dzisiejszy jest jedno osłabienie, bo Adrian Krzeszowiec zgłosił chęć odejścia i gdzieś po namowach przeszedł do mojego drugiego zespołu do okręgówki. Uważam jednak, że jak są wszyscy, czyli 14-15 zawodników to prezentujemy wysoki poziom i jesteśmy gotowi osiągnąć bardzo dobre wyniki. – podkreśla trener Orła.

W Zagrodnie nie nastawiają się na walkę o awans, bo wiedzą, że klub nie podołałby pod względem finansowym. Jednak jak przekonuje były zawodnik między innymi Zagłębia Lubin, Chrobrego Głogów, KS-u Polkowice i GKS-u Katowice na początku swojej trenerskiej przygody musiał zderzyć się z rzeczywistością panującą w najniższych klasach rozgrywkowych.

– Trzeba podejść do tego całkiem inaczej, niż nawet to bywało w Polkowicach, gdzie byłem asystentem trenera i to wszystko wyglądało profesjonalnie. Tu trzeba wziąć pod uwagę, że ktoś może być niedyspozycyjny na mecz. Często się dzwoni, żeby na ten mecz przyjechał i do tego trzeba się przyzwyczaić. – kończy Krzysztof Kaliciak.

Dodaj komentarz