O dwa lata dłużej posiedzi więzieniu sprawca poważnego wypadku drogowego, do którego doszło pod koniec czerwca ubiegłego roku w Jaworze. Tutejszy sąd, w styczniu br., skazał pirata drogowego na cztery lata odosobnienia. Sąd drugiej instancji zgodził się z apelacją prokuratury i podwyższył wyrok do sześciu lat pozbawienia wolności.
Podczas szaleńczej jazdy ulicami Jawora 26-letni Bartłomiej R. omal nie doprowadził do śmierci swego pasażera. Mężczyzna – pomimo młodego wieku – był już wielokrotnie karany. W więzieniu przebywał m.in. za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu oraz stosowanie przemocy. W listopadzie ubiegłego roku został oskarżony o umyślne spowodowanie poważnego w skutkach wypadku drogowego.
Do zdarzenia doszło 29 czerwca na ul. Mickiewicza w Jaworze. Tego dnia oskarżony jeździł po ulicach z szaleńczą wręcz prędkością. Z relacji świadków wynika, że na przejściu dla pieszych wykonywał niebezpieczne manewry wyprzedzania.
Jak informuje Lidia Tkaczyszyn, rzecznik prasowy Prokuratury okręgowej w Legnicy, oskarżony: – Kierując samochodem osobowym marki BMW oraz nie posiadając uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym poprzez prowadzenie tego pojazdu z nadmierną i niebezpieczną prędkością około 110 kilometrów na godzinę w obszarze zabudowanym. Zbliżając się do skrzyżowania dróg i przejścia dla pieszych, poprzez wykonywanie niebezpiecznych manewrów wyprzedzania w obrębie oznakowanego przejścia dla pieszych i przejechania podwójnej linii ciągłej na jezdni, doprowadził do czołowego zderzenia z prawidłowo jadącym w przeciwnym kierunku samochodem marki Ford Fiesta, a następnie do uderzenia kierowanym przez siebie samochodem w przydrożne drzewo, w wyniku czego pasażer tego pojazdu, Adam H., doznał obrażeń, które spowodowały ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu.
Fiestą jechała kobieta z dzieckiem, która o własnych siłach wydostała się z uszkodzonego samochodu. Podobnie zresztą, jak sprawca wypadku, który natychmiast rzucił się do ucieczki, pozostawiając w rozbitym samochodzie ciężko rannego kolegę. Świadkowie zdarzenia mówią, że widok był przerażający. Adama H. z miejsca wypadku zabrało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Trafił do wrocławskiego szpitala, gdzie przez kilka dni utrzymywany był w śpiączce farmakologicznej.
Tuż po wypadku Bartłomieja R. zatrzymał przypadkowy świadek zdarzenia, którym okazał się przebywający na urlopie policjant. Sprawcę przewieziono do legnickiego szpitala na badanie krwi. Stąd także zdołał uciec. Kiedy ponownie trafił w ręce mundurowych, sąd w Jaworze zdecydował o umieszczeniu go w areszcie śledczym, gdzie przebywa do dziś.
W pierwszych dniach stycznia br. Sąd Rejonowy w Jaworze wymierzył mu karę czterech lat pozbawienia wolności. Ponadto orzekł dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, a na rzecz Adama H. wypłatę zadośćuczynienia w wysokości 10 tys. zł. Ponadto dodatkową karą było podanie wyroku do publicznej wiadomości w „Nowej Gazecie Jaworskiej”.
Z wyrokiem nie zgodził się prokurator. W apelacji zarzucił sądowi pierwszej instancji rażącą niewspółmierność kary do winy, stąd wnosił o orzeczenie wobec Bartłomieja R. kary siedmiu lat pozbawienia wolności i wypłaty Adamowi H. zadośćuczynienia w wysokości 30 tys. zł.
Wyrokiem z 23 marca 2017 roku, Sąd Okręgowy w Legnicy uwzględnił apelację oskarżyciela publicznego jedynie w zakresie surowszej kary więzienia, podwyższając ją do sześciu lat. W pozostałym zakresie utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.




