Ratownicy pokazali czerwoną kartkę szefowej i chcą więcej pieniędzy

Ratownicy medyczni z naszego regionu pokazali czerwoną kartkę swojej szefowej i protestowali w związku z brakiem wsparcia ze strony dyrekcji. Domagają się większych dodatków za ciężką pracę w czasie pandemii, po 500 zł brutto dla wszystkich.

Kilkudziesięciu pracowników Pogotowia Ratunkowego w Legnicy zebrało się pod siedzibą dyrekcji, by skrytykować działania szefostwa.

– Nasi przełożeni nas nie zauważają. Dlatego wystawiliśmy czerwoną kartkę za całokształt. Oczekujemy więcej pieniędzy za naszą, ciężką pracę. Od początku epidemii, nie mieliśmy z panią dyrektor kontaktu. Nie wiemy co dalej, a chcielibyśmy, żeby coś się w tej kwestii zmieniło – mówi jeden z protestujących ratowników.

Ratownicy chcą dodatków za ciężką pracę. Domagają się 500 zł netto za każdy przepracowany miesiąc. W czasie trwania protestu doszło do trzeciej tury rozmów w tej sprawie. Nie przyniosły one jednak zamierzonego skutku.

– Nie mamy takich możliwości finansowych. Za kwiecień wypłacimy pracownikom pogotowia taki dodatek, jaki zaproponowaliśmy wcześniej jako dyrekcja, czyli od 320 do 420 zł brutto. Zdaję sobie sprawę z tego, że te dodatki powinny być większe, ale jest to zależne od dotacji, jakie na ten cel otrzymujemy z Ministerstwa Zdrowia. Jeśli uda się pozyskać środki zewnętrze, to trafią one do ratowników. Od miesiąca dyrektorzy 55 placówek pogotowia z całego kraju prowadzą rozmowy w sprawie zwiększenia dotacji na zespoły medyczne. Wysłaliśmy w tej sprawie pismo do ministra Szumowskiego i premiera Morawieckiego.  Ustawa o ratownictwie medycznym nie przewiduje innej formy dotacji. Do premii nie mogą dopłacić np. samorządy, które wspierają nas poprzez przekazywanie środków ochrony osobistej – argumentuje Joanna Bronowicka, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Legnicy.

Joanna Bronowicka, dyr. Pogotowia Ratunkowego w Legnicy

Związki zawodowe nie przystały na propozycję, chcą jednakowej premii w zaznaczonej kwocie dla wszystkich ratowników. Rozmowy w tej sprawie mają być kontynuowane w drugiej połowie maja. Pacjenci nie ucierpią w związku z protestem.

Warto przypomnieć, że Andrzej Hap, poprzedni dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Legnicy, zrezygnował w związku z niedofinansowaniem ratownictwa medycznego.

Dodaj komentarz