Przyszłość Prusice to jeden z najprężniej działających klubów w naszym regionie. W związku z odwiedzinami twórców programu „Piłkarskie Niższe Ligi” na meczu rezerw tego zespołu postanowiliśmy porozmawiać z prezesem klubu – Pawłem Piątkiem, o przygotowaniach do rundy wiosennej i najbliższej przyszłości ekipy z Prusic.
Rezerwy Przyszłości w rundzie jesiennej spisywały się słabo, czego efektem był mizerny dorobek punktowy w B-klasie. Sparing rozegrany w niedzielę z trzecim w tabeli Orłem Wojcieszyn pokazał, że zespół stać na zdecydowanie więcej.
– Pierwszym tegorocznym przetarciem był remis 7:7 pomiędzy obiema naszymi drużynami w gierce pomiędzy pierwszą a drugą drużyną. Sparing z Wojcieszynem był to taki nasz pierwszy poważny sparing i cieszę się, że wygraliśmy z wyżej notowanym rywalem. Oby w lidze było tak samo. – mówi Paweł Piątek, prezes Przyszłości Prusice.
Kilka lat temu Przyszłość zamiast drużyny rezerw posiadała drużynę juniorską. W Prusicach uznali jednak, że lepiej dawać się ogrywać zawodnikom w B-klasie, gdzie zawodnicy mogą rywalizować z bardziej doświadczonymi rywalami.
– Po to drużyna rezerw powstała, by zbierać doświadczenie. Mogliśmy dalej prowadzić juniorów, ale wolimy ogrywać się w wyższej lidze. B-klasa jest po to, aby uczyli się, cieszyli się grą i jak najwięcej podłapywali od starszych zawodników. Jak wiadomo, druga drużyna jest przepustką do pierwszej – dodaje Piątek.
Atmosfera panująca w Przyszłości jest bardzo dobra, czego dowodem jest spora liczba zawodników, którzy regularnie przystępują do treningów. Zadowolenia z takiego faktu nie ukrywa prezes klubu – Paweł Piątek.
– Chłopaki licznie stawiają się na treningach, pierwsza drużyna trenuje razem z drugą. Na pewno zagramy jeszcze co najmniej jeden sparing, jednak wciąż szukamy rywala. Póki co bardzo cieszymy się, że zawodnicy robią postępy, bo to jest najbardziej widoczne. – mówi prezes klubu z Prusic.
Gdy rezerwy Przyszłości kończyły swoje spotkanie to pierwszy zespół przystępował do rywalizacji z Dębem Stowarzyszenie Siedliska. Sprawdzian z drużyną, która walczy o awans z innej grupy miał być podsumowaniem przygotowań i ostatnim testem przed startem rundy wiosennej.
– Mecz z Dębem to taka wisienka na torcie przygotowań, bo Siedliska to drużyna bardzo wymagająca i zawsze z nimi mecze były trudne. Dlatego liczę, że zaprezentujemy się tam z bardzo dobrej strony. Niemniej jednak wynik nie będzie sprawą najważniejszą, bo dopiero za tydzień liga i wtedy przyjdzie czas na rozliczanie okresu przygotowawczego – podkreślał jeszcze przed meczem z Dębem prezes Przyszłości.
W rozmowach z innymi zespołami to właśnie w Przyszłości upatruje się głównego faworyta do awansu. Prezes Przyszłości tonuje jednak nastroje, choć nie ukrywa, że chciałby by jego zespół wrócił do okręgówki.
– Cieszy nas fakt, że inne drużyny to w nas upatrują faworyta do awansu. Dla nas to jest dodatkowa motywacja do tego, by pokazywać się z jak najlepszej strony. My bawimy się w piłkę, chcemy być jak najlepsi a na co to się przełoży to zobaczymy. Byłoby super awansować, niemniej nie pompujemy balonika. – dodaje Piątek.
Gdy Przyszłość po raz pierwszy awansowała do klasy okręgowej to musiała zmierzyć się z problemami towarzyszącymi klubom, które decydują się grać na tym szczeblu rozgrywkowym. W Prusicach przekonują jednak, że z tego okresu wyciągnęli wnioski i w przypadku awansu nie powtórzą błędów z przeszłości.
– Gra w okręgówce wygląda całkiem inaczej pod względem finansowym, co pokazał nam pierwszy sezon, w którym awansowaliśmy. To była wtedy ściana dla nas. Teraz myślę, że jesteśmy już gotowi na to, by sprostać temu zadaniu i niemniej wiadomo, że będzie to bardzo trudne zadanie. – kończy Paweł Piątek, prezes Przyszłości Prusice.




