– Zamarza nam woda w wężach. Warunki są naprawdę trudne – mówi młodszy brygadier Eryk Górski, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Lubinie. Mroźny poranek mieszkańcom Goli zakłóciły syreny alarmowe. Hala produkcyjna jednej z lubińskich agencji reklamowych stanęła w ogniu.
– Pożar był naprawdę duży, przyjechało aż pięć wozów strażackich – powiedzieli nam zaniepokojeni sąsiedzi.
Zgłoszenie o pożarze lubińscy strażacy otrzymali o godzinie 9. Na miejscu zjawiły się trzy jednostki straży pożarnej z Lubina, jeden zastęp z jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego i jeden wóz z Ochotniczej Straży Pożarnej w Księginicach.
Pożarem było objęte pomieszczenie produkcyjne firmy reklamowej. – To był naprawdę silny pożar – informuje Eryk Górski. – Warunki dla strażaków nie były sprzyjające, od rana jest silny mróz.
Jak się dowiedzieliśmy od funkcjonariuszy, gaszenie pożaru było o tyle trudne, że w pomieszczeniu znajdowały nie niebezpieczne materiały. – Hala była obita materiałami palnymi. W środku również było dużo takich materiałów – mówi komendant.
W trakcie pożaru strażacy wynieśli z pomieszczenia dwie butle z gazem propan butan, popularnie zwane butlami gazowymi. Do tego butle z gazem technicznym, farby, rozpuszczalniki i lakiery. – Część rzeczy znajdująca się w środku uległa spaleniu i mocno podsyciła pożar.
Strażacy uratowali część cennego sprzętu, ale większość wyposażenia poszła z dymem. – Koszty będą bardzo duże. Na tę chwilę są trudne do ustalenia. Spaliło się wyposażenie pomieszczenia, sprzęt warsztatowy, sprężarki powietrza – wylicza szef lubińskich strażaków .
W tej chwili trwa schładzanie budynku. W środku nadal znajdują się tlące materiały, które mocno rozgrzewają pomieszczenie. Prace na miejscu mogą jeszcze potrwać.
Co było przyczyną pożaru? Na tę chwilę jest to trudne do ustalenia. W ich ustaleniu ma pomóc opinia biegłego z zakresu pożarnictwa.
Fot. K. Skoczylas
















