Nowy krzyż i płyty znajdują się już na mogile usytuowanej przy drodze w Dąbrowie, gmina Polkowice. Inicjatorami akcji byli mieszkańcy tej wsi.
To, co wiedzą na temat nieznanego grobu pochodzi ze wspomnień pierwszych osadników, którzy przybyli tu po drugiej wojnie światowej.
– Jest to raczej symboliczne miejsce pochówku, bo prawdziwy grób ma się znajdować bliżej drogi i nowego chodnika, który kończy się przy dębie – powiedział nam Henryk Cieśla, mieszkaniec wsi. – Z tego, co słyszałem, pod koniec wojny w tym rejonie byli Francuzi, jeńcy wojenni. Niemiec, który mieszkał w Dąbrowie opowiadał, że niemieccy żołnierze zaprowadzili trzech Francuzów koło dęba i tam rozstrzelali, a potem zakopali ciała, ale płytko. Po wojnie, kiedy przyjechali osadnicy, dwie młode kobiety odkopały mogiłę. Zobaczyły zielone mundury, były też dokumenty, ale kiedy nagle „wystrzelił” zegarek, który też tam leżał, wystraszyły się, zakopały zwłoki i uciekły.
Od tamtej pory nikt już tego miejsca nie ruszał. Potem obok drzewa postawiono krzyż i drewnianą obudowę grobu, która z czasem zaczęła się rozpadać. Kilka tygodni temu mieszkańcy wsi postanowili wszystko odnowić. I dotrzymali słowa.
Jak dodaje Henryk Cieśla, po drugiej stronie drogi ma też być zbiorowa mogiła, ale teraz trudno ustalić, gdzie dokładnie. Być może w niewielkim wzniesieniu znajdującym się na skraju lasu, które wygląda dość nietypowo.
– Byli tu ludzie z różnych organizacji, rozglądali się, pytali i odjechali. Może kiedyś uda się rozwiać tę tajemnicę – zastanawia się pan Henryk.
UR




