POLKOWICE. Będą badania podziemi dawnego zboru w Jędrzychowie?

IMG_9042Przedstawiciel redakcji Łowcy Przygód TV pojawił się wczoraj, 25 września, w polkowickim starostwie, by dopełnić formalności związanych ze zgłoszeniem znaleziska na terenie dawnego zboru w Jędrzychowie, gmina Polkowice. Co będzie dalej, to okaże się za kilka dni. 

W piśmie złożonym przez redaktorów czytamy, m.in.: „Mając na uwadze treść ustawy z dnia 20 lutego 2015 r. o rzeczach znalezionych oraz ustawy z dnia 23 lipca 2003 roku o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, niniejszym zgłaszam dokonanie znaleziska na terenie zrujnowanej świątyni ewangelickiej wybudowanej na gruzach piastowskiego zamku w Jędrzychowie, gmina Polkowice. Odkrycia dokonaliśmy w roku 1989, jednak nikt nie był wówczas zainteresowany znaleziskiem, a fakt, iż po roku 1989 instytucjonalny właściciel obiektu łamał przepis za wiedzą lokalnych władz i konserwatora zabytków art. 110 ustawy o ochronie zabytków (sprawa zgłoszona została we właściwej prokuraturze), zdecydował, iż żaden urząd nie zainteresował się znaleziskiem, by nie wchodzić w konflikt z właścicielem. Zgłaszamy zatem oficjalnie obecność podziemi we wzgórzu, na którym zbudowana jest świątynia. Dowodem jego obecności jest zapadlisko na terenie świątyni przed wejściem do obiektu. Zapadlisko to widoczne jest na planach publikowanych w oficjalnych opracowaniach dotyczących obiektu. Dodatkowym dowodem jest obecność otworu okiennego w murze, którzy nie jest widoczny z zewnątrz, a wewnątrz przez większą część roku przykryty jest bluszczem. Na okno to natknęliśmy się przypadkiem podczas przygotowywania materiału dziennikarskiego w 1989 roku. Poniżej zdjęcia dokumentujące jego obecność, wykonane w 1998 i 2014 roku. Z uwagi na opisywane przez nas w ciągu minionych 20 lat akty wandalizmu i bezprawnych prób poszukiwania zabytkowych artefaktów wnosimy o natychmiastowy nadzór nad miejscem i badania georadarowe. Nieżyjący już kronikarz miejski z Lubina, autor kilku publikacji o zabytkach Dolnego Śląska, Jan Biliński potwierdził, iż przynajmniej od 1945 roku nikt nie dostał się do podziemi, bowiem wejście do nich zostało zamaskowane. Dodatkowo dwóch niezależnych świadków potwierdziło, iż jeszcze w latach 70. na terenie świątyni znajdowały się zwłoki żołnierza Wehrmachtu, co koresponduje z doniesieniami o ładunku, który miał zostać ukryty w podziemiach świątyni przez żołnierzy niemieckich. (…) Dlatego wnosimy o podjęcie działań zmierzających do profesjonalnego zbadania podziemi. Wszelkie znalezione artefakty powinny znaleźć się w muzeum. Jednocześnie informujemy, iż rościmy sobie prawa do znaleźnego, które w naszym imieniu stosowne władze powinny przekazać na wskazany przez nas cel dobroczynny”.

MATEUSZ_ZBORMateusz Stanisławczyk (na zdj.) z redakcji Łowcy Przygód TV (www.lowcyprzygod.tv, kanał na YouTube) nie ukrywa, że zgłoszenie znaleziska zostało złożone po akcji związanej z poszukiwaniem „złotego pociągu” w Wałbrzychu. 

– Najpierw musi być spisany protokół – powiedział nam Kamil Ciupak, wicestarosta polkowicki. – Znalazca ma obowiązek poinformować o sprawie właściciela obiektu, a potem zgłoszenie może trafić do biura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z siedzibą w Legnicy. I na tym rola powiatu się kończy.

Właścicielem dawnego zboru w Jędrzychowie jest Stowarzyszenie Nowe Kazamaty z Motyli koło Gromadki. Jego prezes Ewa Halbryt jest oburzona całą sytuacją. I nie wyobraża sobie przeprowadzenia badań podziemi.

EWA_HALBRYT– To zgłoszenie jest śmieszne – mówi Ewa Halbryt. – Teraz najważniejszą sprawą jest zabezpieczenie obiektu.

Przypomnijmy, decyzją biskupa legnickiego ruiny byłego zboru w Jędrzychowie przekazane zostały stowarzyszeniu notarialnym aktem darowizny. Ma tam powstać sala koncertowo-widowiskowa, z możliwością organizowania innych imprez czy wystaw. Nowi właściciele podkreślają, że choć w powszechnej świadomości budowla funkcjonuje jako obiekt sakralny (dawny zbór), to jednak – zgodnie z dokumentacją – jest to „zamek w Jędrzychowie” i w tej formie chcą ją zachować.

UR