PeBeKa świętowała (FOTO)

Góralskie kapelusze, ciupagi i słynny zakopiański miś, z którym można było sobie zrobić zdjęcie. Górnicy-górale, wypełnili halę widowiskowo-sportową w Lubinie.

Barbórkowa biesiada co roku ma swój motyw przewodni. Tym razem pracownicy  NSZZ Solidarność przy PeBeKa w Lubinie świętowali w góralskim stylu.

– Staramy się to zmieniać. W tamtym roku motywem przewodnim byli myśliwi, tym roku postawiliśmy na górali. Sam scenariusz biesiady zawsze opracowujemy słuchając załogi. Słuchamy ich bolączek, tego co mają do przekazania zarządowi. A potem staramy się to przedstawić w sposób humorystyczny –  mówił Ireneusz Pasis, przewodniczący NSZZ „Solidarność” PeBeKa.

Oficjalną część uroczystości górnicy rozpoczęli minutą ciszy pamiętając o tych, którzy odeszli na wieczną szychtę. Następnie Lis Major wprowadził do hali trzech młodych lisów, którzy wykonując skok przez skórę wstąpili do górniczej braci. Dla wielu starszych stażem kolegów była to okazja do wspomnień i refleksji.

– Ja doskonale pamiętam swój pierwszy dzień w pracy. Pamiętam, że po pierwszy zjeździe powiedziałem żonie, że szukam nowej pracy. Ale jakoś zostałem w kopalni  i przepracowałem 27 lat. Jestem już na emeryturze. Młodym życzę, by słuchali się przede wszystkim  starszych kolegów. W tej pracy nie można sobie pozwalać na młodzieńczą spontaniczność. Trzeba był ostrożnym i opanowanym – mówił Krzysztof Stuchły.

– Jak ja pierwszy raz zjeżdżałem, to pilnowali mnie koledzy. To jest kopalnia. To niebezpieczna praca. Trzeba sobie pomagać i się pilnować. Dbać o bezpieczeństwo swoje ale też innych – dodał Zbigniew Kuźmiewski.

Choć górnicy swoje święto obchodzą 4 grudnia, to obchody Barbórkowe w Zagłębiu Miedziowym trwają przez cały miesiąc.

– Ja sobie nie wyobrażam, żeby to miało wyglądać inaczej. Miasto Lubin jest górniczym miastem. Wszystkie obchody związane z Barbórką są ważne dla mieszkańców Zagłębia Miedziowego. Każda akademia, każda karczma jest wyjątkowa. To są tradycje kultywowane przez naszych mieszkańców – mówił obecny wśród zaproszonych gości starosta lubiński Adam Myrda.

Podobnego zdania są górnicy, którzy dziś czako zamienili na góralski kapelusz i wszyscy razem zasiedli przy jednym stole.

– To jest najważniejszy dzień w roku. Możemy się spotkać, pośmiać, wymienić doświadczeniami. Lepszego dnia naprawdę nie ma w roku – twierdził Krzysztof Stuchły.

– Dla mnie to jest przede wszystkim moje święto. To jest takie nasze rozluźnienie po tej trudnej pracy – podkreślał Konrad, który w kopalni pracuje od pięciu lat.

Po zakończeniu oficjalnej części górnicy rozpoczęli zabawę, która potrwa do późnych godzin nocnych.

Fot. Agnieszka Jankowska