Pandemia tylko potęguje maturalny stres. Egzamin już 8 czerwca

To z pewnością będzie wyjątkowy egzamin maturalny. Wyjątkowo trudny. Nie dość, że w późniejszym terminie, to jeszcze z szeregiem wytycznych i obostrzeń. – W takich warunkach nie da się logicznie myśleć i pracować. Uczniom powinno się zaoszczędzić dodatkowych nerwów i anulować egzaminy. Średnią ocen można przeliczyć na procenty, które pozwoliłyby absolwentom rekrutować na uczelnie wyższe – ocenia Dariusz Tomaszewski, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Lubinie.

Zdjęcie ilustracyjne; W tym roku egzaminy maturalne odbędą się na zupełnie innych zasadach

Do matur pozostało już niewiele czasu. Rząd zdecydował, że tegoroczne egzaminy rozpoczną się 8 czerwca. – Jednak cały wzór, którym kierowaliśmy się do tej pory podczas organizacji matur, teraz możemy wyrzucić do kosza – przyznaje dyrektor Tomaszewski.

Od kilku dni szef placówki przy ulicy Kościuszki mierzy poszczególne sale, przeliczając je na liczbę uczniów. Rząd wprowadził bowiem cały szereg obostrzeń, którymi placówki muszą się kierować podczas organizacji egzaminów. – Ograniczona liczba uczniów w sali jest jedną z wytycznych. Dotąd w sali lekcyjnej egzamin mogło pisać 20 osób, dziś to zaledwie 8 uczniów. W auli mieściło się 78 osób, dziś tylko 45. W hali sportowej z kolei do egzaminu może przystąpić 160, a nie jak dotąd, 240 osób – wylicza dyrektor Tomaszewski. – Każda taka grupa piszących to osobna komisja egzaminacyjna, osobne stanowiska do dezynfekcji. Łącznie musimy ulokować w odstępach ponad 200 maturzystów – wylicza.

Takich wytycznych jest znacznie więcej. To dyrektorzy muszą pilnować, by uczniowie, którzy przyjdą na egzamin, nie grupowali się przed wejściem, by mieli maski i zachowali odstęp od rówieśników. Wchodzić do szkoły też muszą w odstępach – 20 osób co 20 minut. – Tym samym musielibyśmy zacząć wpuszczać uczniów już od 4.30, by o 9.00 mogli przystąpić do egzaminu – zauważa pedagog.

Około 200 maturzystów przystąpi też do egzaminu w Zespole Szkół nr 2 w Lubinie. – Na szczęście u nas jest pięć wejść, więc będzie nam łatwiej bezpiecznie wpuścić młodzież do środka – mówi Artur Pastuch, dyrektor ZS nr 2 w Lubinie. – Cała organizacja egzaminu to dla nas nie lada kłopot, bo im więcej uczniów, tym jest trudniej. Ale musimy rygorystycznie podejść do wszystkich wytycznych, bo nie darowałbym sobie, gdyby przez jakieś nasze uchybienie, ktoś zakaził się koronawirusem. Ponadto każde uchybienie może być podstawą do uchylenia egzaminu – podkreśla Pastuch.

W tym roku – ze względu na epidemię – uczniowie będą zdawać tylko część pisemną. Egzaminy ustne zostały anulowane. Na sale egzaminacyjne wchodzić będą z zasłoniętymi ustami i nosem, jednak kiedy już usiądą w ławce, mogą zdjąć maski. Ale uwaga – każde wyjście do toalety czy konsultacja z członkiem komisji wymaga ponownego założenie maseczki lub przyłbicy. Ważny jest też zapis mówiący, że uczeń, który ze względów zdrowotnych nie może nosić maseczki, musi to wcześniej zgłosić dyrektorowi szkoły. Będzie bowiem zdawał egzamin w osobnej sali.

Maturzyści nie mogą też mieć przy sobie żadnych maskotek na szczęście, ani telefonu. Dozwolone są jedynie materiały edukacyjne – długopis, linijka czy kalkulator oraz butelka wody. Ławki na sali egzaminacyjnej muszą być ustawione w 1,5-metrowym odstępie w każdą stronę.

Wszystkie te obostrzenia oraz fakt, że od marca uczniowie nie mieli możliwości uczęszczania do szkoły i regularnych powtórek z nauczycielami, są dla młodych ludzi ogromnym i dodatkowym stresem. Zdalne nauczanie z pewnością nie jest bowiem w stanie zastąpić regularnych powtórek z nauczycielem. Czy w obecnej sytuacji egzaminy nie powinny zostać anulowane? Takie jest zdanie większości pedagogów. – Sam mam córkę w klasie maturalnej i widzę, jak bardzo zniechęcona jest ta młodzież. Utracili możliwość kontaktu z rówieśnikami, podobnie jest też z nauczaniem – wiadomo że taki kontakt przez internet to nie to samo co tradycyjna lekcja. Widzimy już, że u wielu naszych uczniów pojawia się apatia, egzaminy są opóźnione, to wszystko trwa już za długo, nie chcą jeść, nie mają motywacji, by wstać z łóżka… Do tego wszystkie te obostrzenia i nerwy związane z egzaminem. Uważam, że w obecnej sytuacji powinno się, podobnie jak we Francji, zupełnie anulować egzaminy maturalne. Można przeliczyć oceny ze świadectw na punkty procentowe i w ten sposób umożliwić chętnym kontynuowanie nauki na studiach – ocenia dyrektor Dariusz Tomaszewski.

Podobnego zdania jest dyrektor Artur Pastuch. – Naprawdę dobrze poszło nam wdrożenie systemu zdalnego nauczania, szczególnie maturzyści są tutaj bardzo zdyscyplinowani i widzimy, że zależy im na ukończeniu szkoły i zdaniu egzaminów, ale jestem zdania, że w przypadku przygotowania do matury taki internetowo-telefoniczny kontakt jest niewystarczający. Młodym ludziom brakuje jednak takiej samodyscypliny i jeśli mamy coś zrobić w domu, to zostawiamy to na ostatnią chwilę. Stajemy na głowie, żeby wszystko właściwie przygotować i żeby było bezpiecznie, ale i tak uważam, że młodzieży powinno się oszczędzić tego stresu – dodaje dyrektor Pastuch.

Źródło: Lubin.pl

Dodaj komentarz

*

code