Nie mógł swobodnie jeść, bo w pysk wrosła mu uzda (FOTO)

Z rany powstałej między głową a uszami, wycieka ropa, a w jego pysk wrosła uzda, przez co nie mógł swobodnie jeść. W takiej kondycji był jeden z koni przetrzymywanych w Skorzynicach, niewielkiej wsi koło Złotoryi. Na szczęście zwierzę uratowali pracownicy Fundacji Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt Viva! Obecnie sprawą zajmuje się policja.

O fatalnych warunkach, w jakich trzymane są zwierzęta, fundację poinformował mieszkaniec jednej z sąsiednich wsi powiatu złotoryjskiego. Właściciel miał w sumie trzy konie.

Po przyjeździe na miejsce aktywiści zastali dwa konie związane łańcuchami, a obok biegającego luzem półtorarocznego źrebaka. Zwierzę miało wrośnięty kantar (rodzaj uzdy) w głowę, a pod szyją zwisał mu łańcuch. Wokół niego unosił się smród gnijącego ciała.

Oprócz obrońców zwierząt obecny był również patrol policji, reporterzy ogólnopolskich mediów oraz lekarz weterynarii z Lwówka Śląskiego (Skorzynice administracyjnie należą już do powiatu lwóweckiego).

– Z rany, która powstała między głową a uszami konia, wycieka ropa. Są tam stany zapalne, najprawdopodobniej wdała się martwica tkanki – relacjonowała przedstawicielka fundacji Ilona Dąbrowska. – Co najgorsze, dochodzi już do deformacji kości nosowej, za czym idzie niedrożność dróg oddechowych.

Koń nie mógł swobodnie spożywać pokarmu, ponieważ uprząż uciskała na jego pysk. W pobliżu nie było wody ani też żadnych pojemników na żywność. Źrebak podczas interwencji przez cały czas lizał metalowy mosiężny palik.

Zdaniem aktywistów w tej sytuacji naprawdę niewiele trzeba było, aby pomóc zwierzęciu i wcale nie miało to związku z pieniędzmi. Wystarczyło tylko zdjąć z głowy kantar, kiedy on rósł.

Ostatecznie zwierze zostało odebrane właścicielowi. Ten, gdy tylko pojawił się na miejscu, zachowywał się agresywnie wobec pracowników fundacji. Nie chciał oddać źrebaka, tłumacząc, że jest on w dobrym stanie, a rany wynikają z tego, że „kiedyś koń mu uciekł i musiał użyć siły, aby go przyciągnąć”.

Pierwsze oględziny weterynarza potwierdziły przypuszczenia animalsów. Koń faktycznie rósł z zaopatrzeniem, które miał przypięte na głowie. Po zdjęciu uzdy widać było głęboką, ropiejącą i śmierdzącą ranę.

Lekarz ocenił, że stan zwierzęcia nie pozwala, aby pozostał on przy swoim właścicielu. Zajęli się nim pracownicy fundacji, którzy zorganizowali internetową zbiórkę m.in. na leczenie i transport konia.

Sprawą zajmuje się już policja. – Trwają obecnie czynności pod nadzorem prokuratury prowadzące do ukarania właściciela konia. Chodzi o znęcanie się nad nad zwierzętami. Na razie mężczyźnie nie zostały postawione jeszcze zarzuty – informuje starszy posterunkowy Olga Łukaszewicz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim.

Fot. Fundacja Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt Viva!