Mieszkańcy gminy Wińsko też chcą do powiatu lubińskiego

Mieszkańcy są nastawieni bardzo optymistycznie. Obawiali się tylko, że będą musieli zapłacić za wymianę dowodów osobistych i tablic rejestracyjnych, ale szybko rozwiałam ich obawy – tak spotkania z mieszkańcami w swojej gminie podsumowuje wójt gminy Wińsko Jolanta Krysowata-Zielnica. Szefowa samorządu właśnie zakończyła wstępne konsultacje, pytając mieszkańców, czy są za przyłączeniem ich gminy do powiatu lubińskiego.

Wystąpienie gminy Wińsko z powiatu wołowskiego i przyłączenie jej do powiatu lubińskiego to pomysł wójt Krysowatej-Zielnicy. – Lubin to najbliższe nam prawdziwe miasto – lubińskie szkoły średnie wybiera nasza młodzież, pół gminy pracuje w KGHM i podległych spółkach, drugie pół chce. Mieszkańcy wybierają tamtejszą służbę zdrowia, tam robimy zakupy w galerii czy marketach budowlanych – wylicza szefowa samorządu.

Przez ostatnich kilka dni wójt spotykała się z mieszkańcami, bo chciała najpierw poznać ich opinię, by później – z ich upoważnieniem – móc kontynuować rozmowy i spotkania z samorządami z naszego powiatu.

– Od razu uprzedziłam moich mieszkańców, że to nie jest tak, że wchodzimy do powiatu lubińskiego i otwiera się dla nas róg obfitości, że mieszkańcy powiatu lubińskiego się składają i od razu remontują nam drogi – podkreśla wójt Krysowata-Zielnica. – Ludzie nie są naiwni. Wiedzą, że to długotrwały proces, ale zależy nam, żeby odciąć się od powiatu wołowskiego i całego tego układu wołowskiego, który już dawno zapomniał o naszej gminie – podkreśla.

Wójt przyznaje, że mieszkańcy gminy Wińsko mają wątpliwości, ale są to pytania raczej o to, czy druga strona ich zechce i ile ich to będzie kosztowało? – My nie chcemy wejść do powiatu jak ten ubogi, który nie ma nic do zaoferowania. Mamy dużo terenów inwestycyjnych, mamy 8,5 tysiąca głów i nasze PIT-y szłyby teraz do powiatu lubińskiego – wylicza wójt. – Zresztą Rumunii dano szansę. Unia jakoś tego bardzo nie odczuła, a kraj radzi sobie teraz coraz lepiej. Liczymy, że u nas będzie tak samo.

Zdaniem Jolanty Krysowatej–Zielnicy, po ewentualnym przyłączeniu do naszego powiatu gmina mogłaby wspólnie ze Ścinawą lobbować w sprawie remontu mostu nad Odrą. – Nasz prowincjonalny powiat nam w ogólne nie pomaga, ma swój most w Brzegu Dolnym, a nasza gmina kisi się i nie ma szansy na rozwój bez dobrej komunikacji. Most na Odrze w Ścinawie się w końcu rozsypie. Zarówno w naszym interesie, jak i Ścinawy jest, żeby Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w końcu zajęła się jego remontem – podkreśla wójt.

Jakie kroki zamierza podjąć teraz szefowa gminy? – Przyłączenie do innego powiatu to jest procedura, którą na wniosek zainteresowanych samorządów musi rozpocząć MSWiA. Obecna rada gminy nie w całości rozumie, że to dla nas najlepsze rozwiązanie. Na szczęście za rok są wybory. Do tego czasu na pewno będę spotykać się i rozmawiać z panem starostą oraz z gminami z powiatu lubińskiego. Podchodzimy do tego tematu spokojnie, bez histerii, ale stanowczo. Obie strony muszą chcieć tego przyłączenia – dodaje na koniec Krysowata-Zielnica.

Dodaj komentarz

*

code