– Jeszcze trzy dni wędrówki po Alpach, by dotrzeć do jeziora Bodeńskiego i tam zamierzam przekroczyć granicę Szwajcarii – szacuje Piotr Socha, prezes lubińskiego STP „Wędrowiec”. Lubiński radny znajduje się obecnie w niemieckim schronisku górskim ponad 1700 metrów nad poziomem morza. Pogoda nie pozwala mu wyruszyć w dalszą trasę. Mimo wszystko lubinianin planuje do 28 lipca dotrzeć do granicy z Francją.
Na facebookowym profilu Piotra Sochy można na bieżąco śledzić, gdzie nogi poniosły aktualnie prezesa lubińskich wędrowców. Znajdują się tam zdjęcia jak i filmy wideo z niesamowitych miejsc, które odwiedza piechur.
– Pięknych widoków to ja mam na co dzień tyle, że nie wiem, co konkretnie filmować. Wybrałem np. szczyt Góry Benedykta, ponieważ spotkałem poniżej tego szczytu niezwykłe koziorożce. Bardzo rzadko się to zdarza, a ja miałem to szczęście – opowiada Piotr Socha.
52 dzień wyprawy Piotr Socha najprawdopodobniej ze względu na pogodę spędzi w niemieckim schronisku.
– Jesteśmy tutaj trochę zablokowani. Ze mną jest tu 12 niemieckich turystów. Na zewnątrz jest mleko, deszcz leje i niebezpiecznie jest wychodzić w taką pogodę. Aczkolwiek wszyscy są w „blokach startowych”, przygotowani na wymarsz i czekamy tylko na poprawę pogody – relacjonuje lubiński wędrowiec.
W ramach projektu „Gibraltar” STP „Wędrowiec” w Lubinie ma już zaliczone około 800 km. Piotr Socha przyznał, że zdążył zużyć już jedną parę butów. To jednak nie koniec. Lubińskich piechurów czeka jeszcze 400 km przez Szwajcarię, 1100 przez Francję i 1000 km przez Hiszpanię. Wszystko oczywiście szlakami górskimi. Bez chodzenia na skróty, czy łatwiznę. Wstępnie zakończenie wyprawy jest planowane za dwa lata.
DRM/Materiały: Piotr Socha




