22-latek z gminy Lubin, jego 26-letni brat oraz 47-letni diagnosta odpowiedzą za korupcję i za posłużenie się dokumentem poświadczającym nieprawdę. Podejrzenia policjantów wzbudził dowód rejestracyjny i przegląd auta, który rzekomo miał być przeprowadzony chwilę przed kolizją.
Przed sądem odpowie młody kierowca, który wręczył sto złotych łapówki pracownikowi stacji diagnostycznej i mężczyzna, który ją przyjął. Sprawa wyszła na jaw przypadkowo, podczas kolizji drogowej.
– 21 grudnia 2015 roku, na terenie Lubina miała miejsce kolizja, której sprawcą był 22-letni mieszkaniec gminy Lubin. Nie miał przy sobie dowodu rejestracyjnego auta, który już po przyjeździe policji dostarczył mu jego brat. Z dowodu wynikało, że tego samego dnia auto przeszło przegląd diagnostyczny, co od razu wzbudziło podejrzenie funkcjonariuszy – informuje Karolina Hawrylciów z KPP w Lubinie.
Jak się okazało, tego dnia na jedną ze wskazanych stacji diagnostycznych nie wjechało auto, które rzekomo przeszło tam przegląd.
– Prokurator postawił zarzuty czynnej korupcji, której dopuścił się 26-letni brat sprawcy kolizji. Mężczyzna przyznał się do winy. Diagnosta – 47-letni mieszkaniec Lubina, usłyszał zarzut biernej korupcji, nie przyznał się do czynu i odmówił składania wyjaśnień – dodaje Karolina Hawrylciów.
Za przestępstwo czynnej i biernej korupcji grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.




