W każdą sobotę o godzinie 9 zbierają się całymi rodzinami i mają do pokonania pięciokilometrową trasę. To inicjatywa lubinianina, który imprezę o nazwie Parkrun pierwszy raz zobaczył w Nowej Zelandii i postanowił przenieść ją do swojego miasta. Do tej pory biegali w parku leśnym tzw. Strzelnicy. Teraz przenoszą się do Parku Wrocławskiego.
Mają za sobą już 25 biegów.
– To nie są żadne zawody, nie ma zwycięzców i przegranych. Zwycięzcą jest każdy, kto weźmie udział w biegu – mówi Andrzej Sowa, koordynator Parkrun w Lubinie.
Pana Andrzeja zainspirował właśnie taki bieg, który zobaczył za granicą. Najpierw w Nowej Zelandii, a później podczas wizyty w Londynie. W obu wziął udział i bardzo mu się spodobało.
– Od razu pomyślałem, że można taką akcję zorganizować w Lubinie. Troszkę poszukałem i okazało się, że w Gdyni jest stowarzyszenie, które właśnie Parkrun organizuje w Polsce. Zaczęliśmy działać i od 20 czerwca biegamy na lubińskiej Strzelnicy – dodaje Andrzej Sowa.
Systematycznie w Lubinie podczas Parkrun biega około 40 osób. Od 19 grudnia biegacze przenoszą się do Parku Wrocławskiego.
W każdą sobotę o godzinie 9 na całym świecie ludzie zbierają się i biegną lub idą, bo każdy może wziąć udział. Można pokonać tylko fragment trasy albo przejść ją z kijkami.
Aby się zapisać do Parkrun trzeba wejść na stronę www.parkrun.pl, zarejestrować się i wydrukować specjalny kod. Z tym kodem można wziąć udział w każdym biegu, w dowolnym terminie na całym świecie.
Fot: https://www.facebook.com/parkrun-Lubin




