Miała być ich garstka, a przyszło aż około stu osób. Pod Sądem Okręgowym w Legnicy o godz. 21 spontanicznie zebrali się mieszkańcy, którzy zaprotestowali przeciwko naprędce wprowadzonym zmianom w sądownictwie. Dla wielu z nich działania PiS, to zamach stanu na polską praworządność i jawne łamanie Konstytucji.
Wśród manifestujących była grupa osób, która zdążyła wrócić z dzisiejszej demonstracji w Warszawie. Są podbudowani, a zwłaszcza po słowach lidera Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny, który zapowiedział, że opozycja stworzy wspólne listy wyborcze. Z kolei wiceszefowa PO i była premier Ewa Kopacz obiecała legnickiej działaczce Komitetu Obrony Demokracji, że jeśli politycy będą czuć poparcie społeczne w różnych regionach kraju, to nie zaprzestaną podobnych aktów protestu.
Wyraźnie poruszeni manifestanci apelowali do zebranych, że nie można już dłużej milczeć i stosować strusiej polityki. – Najwyższy czas pokazać władzy, że nie jesteśmy ciemnym ludem i nie pozwolimy na demontaż demokracji i dzielenie narodu – apelowali.
Zanim na schodach prowadzących do siedziby sądu zapalono świece i znicze, wspomniano o czwórce dolnośląskich posłów, którzy byli prekursorami zmian w sądownictwie. Wśród nich jest legnicka parlamentarzystka Ewa Szymańska, którą już wpisano na „Listę hańby narodowej”.
Przypomnijmy, że w tym tygodniu zmienione zostały trzy ustawy dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa, sądów powszechnych i Sądu Najwyższego. Jeśli prezydent RP je zaakceptuje – wszystkie te instytucje zostaną podporządkowane politykowi, a ściślej ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. Dla bardzo wielu Polaków taki zapis jest oczywistym i bezdyskusyjnym pogwałceniem żelaznej zasady trójpodziału władzy.
Wśród uczestników legnickiego protestu znalazł się prokurator Piotr Wójtowicz, który przed wprowadzeniem „dobrej zmiany” był szefem Prokuratury Okręgowej w Legnicy. I choć jest w stopniu prokuratora apelacyjnego, półtora miesiąca temu został przez swego następcę zdegradowany i oddelegowany do pracy w Prokuraturze Rejonowej w Legnicy.
–Widocznie moja obecność za bardzo go kłuje w oczy? Nie mam nic do stracenia. A co mi zrobią? Przeniosą do Ełku? – próbuje żartować Wójtowicz, któremu od dawna nie jest już jednak do śmiechu. Podobnie, jak wielu sędziom, którzy – póki co – w trosce o zachowanie bezstronności i niezawisłości, odcinają się od politycznej burzy.
.




















































