Do wznowienia rozgrywek w piłkarskich niższych ligach pozostał już tylko miesiąc czasu, a zespoły z naszego regionu intensywnie przygotowują się do rundy rewanżowej. W jednym z rozegranych w sobotnie popołudnie sparingu Konfeks Legnica podejmował Górnika Złotoryja.
Trener Andrzej Kisiel miał do dyspozycji bardzo okrojony skład. Szkoleniowiec Konfeksu nie mógł skorzystać z usług m.in. Kamila Wójcika, Sławomira Bajgota, Olivera Dańczaka i Mateusza Dominiaka.
Wynik spotkania otworzył po przerwie Tomasz Dubowski, który wykorzystał błąd Krystiana Kowalczyka. Na odpowiedź legniczan trzeba było czekać aż do 83, minuty, kiedy to Kanas pokonał Łukasza Łuniewskiego. Dwie minuty później Konfeks wyszedł na prowadzenie po trafieniu Konrada Cieślaka. W doliczonym czasie gry Górnik doprowadził do remisu.
– Na pewno szkoda tej wygranej, ale mam w tej chwili inne cele. Chcemy ciężko pracować na treningach, a ten mecz był tylko takim przerywnikiem dla nas. Mamy jeszcze miesiąc czasu do pierwszego meczu, także wszystko jest do poprawienia – podsumowuje Andrzej Kisiel, trener Konfeksu Legnica.
Trener Górnika Złotoryja po meczu nie ukrywał, że ma pretensje przede wszystkim do zmienników, których wysłał na boisko w drugiej części gry.
– Przede wszystkim mam dużo uwag do tych chłopaków, którzy byli zmiennikami, ponieważ domagają się zmian i chcą grać, a pomimo, że wchodzą w drugiej połowie to muszą prezentować określoną jakość. – mówi Mirosław Zieleń, trener Górnika Złotoryja.
fot. Paweł Andrachiewicz



























