Pogoda nieco pokrzyżowała plany organizatorom Święta Legnicy. W drugim dniu dorocznej imprezy nad miastem przeszła ulewa. Ze względów bezpieczeństwa trzeba było odłączyć sprzęt od zasilania.
Wstępnie odwołano dwa pierwsze koncerty. Na scenie w ogóle nie pojawił się zespół Nie zatrzymasz Flow. Natomiast grupa Nadija, której występ – ze względów pogodowych – wykreślono z programu, ostatecznie wystąpiła, ale musiała znacznie skrócić swe show.
Zespół Vavamuffin planowo pojawił się na scenie, pod którą bawiło się niezbyt liczne grono fanów ich muzyki. Podczas tego występu większość uczestników imprezy siedziała w ogródkach piwnych. Gwiazdami wieczoru mają być Indios Bravos i Wilki.
Święto Legnicy rozpoczęło się w piątek. Organizator miejskiej zabawy na lotnisku, Legnickie Centrum Kultury, postawił tego dnia na discopolowe klimaty. Dla wielu krytyków pomysł ten wydał się dość mocno kontrowersyjny, że instytucja – mająca w swej nazwie kulturę – w tak oczywisty sposób schlebia tanim gustom.
W jeszcze większe osłupienie wprawił zapis kontraktu, jaki LCK bezrefleksyjnie podpisało z zespołem Boys. Gwiazda muzyki chodnikowej doprowadziła do tego, że po raz pierwszy w historii tej imprezy w ogóle nie można było dokumentować scenicznych popisów. Członkowie grupy Boys, którym dano zarobić z pieniędzy podatników, nie pozwolili się fotografować i nagrywać w trakcie występu…
Jutro, w niedzielę, wystąpią: Jay Tunes, WHY, SZUSZUSZU oraz K.A.S.A&CZADMAKERS (zdjęcia z ich występu ma cenzurować menedżerka). Znacznie mniejsze wymagania ma gwiazda wieczoru – Maciej Maleńczuk, którego będzie można fotografować przez trzy utwory, ale nie przez… trzy pierwsze.
JOM











































