Nadal na wolności są sprawcy napadu na jubilera, do którego doszło w poniedziałkowe popołudnie w legnickim Rynku. Sprawą zainteresowała się telewizja TVN24, która dziś rozstawiła swój wóz transmisyjny w centrum miasta.
Właścicielka sklepu nie chciała rozmawiać z dziennikarzem przed kamerą. Przyznała, że jest zszokowana. Nikt się nie spodziewał, że bandyci ośmielą się zaatakować punkt w samum sercu miasta, gdzie jest tłoczno i działa monitoring miejski.
Dwóch mężczyzn w kominiarkach wtargnęło do jubilera, zaatakowało obsługę gazem, a następnie zaczęło tłuc sklepowe gabloty z kosztownościami. Napad zauważył policjant, który nie był wtedy na służbie. Funkcjonariusz, chcąc uniemożliwić ucieczkę rabusiom, zablokował drzwi.
Bandyci wypchnęli drzwi i po krótkiej szarpaninie z policjantem, zdołali uciec. Mundurowy odzyskał jednak cały łup.
Tego dnia w centrum Legnicy było mnóstwo policjantów, nawet z Niemiec, którzy pojawili się tu z psem tropiącym w związku z podwójnym zabójstwem na ul. Oświęcimskiej. Morderca małżeństwa również nie jest znany.
JOM




