Ćwiczebny granat błyskowo-dymowy na dachu swego auta odkryli dziś rano mieszkańcy ul. Czerwonych Maków na legnickim osiedlu Sienkiewicza. Po sprowadzeniu na miejsce grupy pirotechnicznej z Wrocławia okazało się, że znalezisko nie ma ani zapalnika, ani ładunku.
W związku z incydentem fragment osiedlowej uliczki niedostępny był dla pieszych i kierowców przez ponad pięć godzin. Około godz. 13.30 policjanci przywrócili ruch w tym miejscu.
– Trwa ustalanie, kto mógł być sprawcą podłożenia granatu na dach samochodu – informuje Anna Farmas-Czerwińska z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy.




