LEGNICA. Prześwietlą nas wszystkich

IMG_8496Miasto widać jak na dłoni. Z łatwością można zidentyfikować winowajców, którzy przejechali skrzyżowanie na czerwonym świetle, nie posprzątali po psie czy skradli portfel roztargnionemu spacerowiczowi.

Za sprawą 40 supernowoczesnych i obrotowych kamer mieszkańcy mają czuć się bezpieczniej, a złoczyńcy drżeć przed demaskatorskim monitoringiem. Tym bardziej, że zapis będzie archiwizowany przez co najmniej 20 dni.

Są jednak wątpliwości czy obecność „Wielkiego Brata” zbyt głęboko nie wkracza w życie mieszkańców, pozbawiając ich prawa do anonimowości i intymności. Pojawiły się bowiem obawy, że kamery mogą nam zaglądać do okien mieszkań i biur, a zwłaszcza do sypialni czy łazienek.

IMG_8489Prezydent Legnicy nie ukrywa irytacji, kiedy słyszy takie głosy. – Tu chodzi o zdecydowaną poprawę bezpieczeństwa, a nie o podglądactwo – zapewnia Tadeusz Krzakowski. Powodów do obaw nie widzi także komendant legnickiej straży miejskiej i przypomina, że nie taka jest idea monitoringu. – Kamery będą przekazywać obraz wyłącznie z przestrzeni publicznych, a kodowanie zapisu uniemożliwi podgląd stref prywatnych – przekonuje Mirosław Giedrojć.

Centrum monitoringu ma swą siedzibę w straży miejskiej przy ul. Rzeczypospolitej, ale podgląd trafia także do policji przy ul Staffa. Do obsługi sprzętu przeszkolono strażników i policjantów. System składa się z 40 cyfrowych kamer nowej generacji, umieszczonych w wielu punktach Legnicy. Koszt monitoringu to około 3,5 mln zł, z czego 70 proc. pochodzi z funduszy unijnych.

JOM

Dodaj komentarz