Pierwszy – sam jak palec. Drugi – w otoczeniu rzeszy stronników. Dwaj kandydaci do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej promowali się dziś w Legnicy. Ten pierwszy, to lokomotywa wyborcza – wrocławianin Stanisław Huskowski. Ten drugi, to startujący dopiero z ósmego miejsca – rodowity legniczanin Robert Kropiwnicki.
Kandydaci do parlamentu z partii rządzącej, po zatwierdzeniu list wyborczych, przestali udawać, że stanowią jedną drużynę. Rywalizują ze sobą już nie tylko o mandaty poselskie. Stawka jest znacznie wyższa – w grę wchodzi przyszłe przywództwo w partii po jej – jak wskazują sondaże – przegranych wyborach parlamentarnych.
Wiceminister administracji i cyfryzacji, w schedzie po Grzegorzu Schetynie, został legnicko-jeleniogórską jedynką. Przez swego poprzednika, skazanego na banicję do Kielc, został skrytykowany za brak aktywności w nowym dla siebie okręgu wyborczym.
Stanisław Huskowski, w odpowiedzi na zarzuty partyjnego kolegi, wyjaśnił, że w trakcie tegorocznej kampanii w Legnicy był dziś już po raz szósty. Powtórzył słowa sprzed tygodnia, że jest członkiem rządu i nie może pracy w resorcie godzić z codziennymi wizytami w naszym regionie.
Argument ten jest dość niezrozumiały, kiedy przeanalizuje się aktywność innego członka rządu, w tej samej zresztą randze, jakim jest lokomotywa Polskiego Stronnictwa Ludowego – Ilona Antoniszyn-Klik, która praktycznie nie wyjeżdża z Legnicy i okolic. Sam Schetyna, choć jest ministrem spraw zagranicznych, również ostro promuje się w województwie świętokrzyskim i godzi ministerialne obowiązki z walką o głosy.
Pomimo panujących chłodów, Stanisław Huskowski z dziennikarzami spotkał się na dworze – pod biblioteką mieszczącą się w tzw. akwarium w Rynku. Pod tym adresem mieszkał pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy przez 2,5 roku był wykładowcą legnickiej filii Politechniki Wrocławskiej. W ten sposób chciał przypomnieć, że nie jest tu osobą zupełnie obcą.
Zupełnie inną atmosferę miało wieczorne spotkanie posła Roberta Kropiwnickiego ze swymi sympatykami. W przyteatralnej kawiarni Ratuszowa pojawili się m.in. burmistrz Jawora, Emilian Bera i radna sejmiku dolnośląskiego ze Złotoryi, Jadwiga Szeląg. Był też kandydat na senatora PO, lubinianin Piotr Borys, bo – jak przyznał bohater wieczoru – obaj z Borysem są „niejako w pakiecie”. Na sali było też wielu znanych lekarzy, nauczycieli, przedsiębiorców i polityków.
– Nie ma polityka w Legnicy, który byłby skuteczniejszy od Roberta Kropiwnickiego – przekonywał reżyser i dyrektor legnickiego teatru, Jacek Głomb. Podobnego zdania byli także inni zgromadzeni na sali. Na koniec spotkania pokazano film, w którym kandydaturę Kropiwnickiego poparli lewicowy Ryszard Kalisz, marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska oraz Andrzej Halicki – minister administracji i cyfryzacji, a zarazem szef… Stanisława Huskowskiego.
FOT. WOJCIECH OBREMSKI, JOM





































