Zdewastowali niemal sto grobów na największej nekropolii w mieście. Teraz, przez 40 godzin w miesiącu, będą pracować społecznie na… cmentarzu. Ponadto muszą zapłacić za naprawę zniszczonych pomników i krzyży – łącznie około 33 tys. zł.
Sąd Rejonowy w Legnicy na dwa lata ograniczenia wolności skazał dziś czterech młodych mężczyzn, którzy w różnych składach osobowych kilkakrotnie przychodzili w miejsce wiecznego spoczynku, gdzie rozbijali płyty nagrobne i łamali krzyże. Ostatni raz pojawili się tam wigilijny wieczór w 2013 roku. W ten szczególny dzień najpierw pili alkohol nad mogiłą babci jednego z nich – jak twierdzą: za jej zdrowie! – a następnie zaczęli się wyżywać na okolicznych grobach.
Prokurator Dagmara Rukawiczkin-Dorożko domagała się dla nich kar bezwzględnego więzienia – od półtora roku do dwóch lat. W swej mowie oskarżycielskiej przypomniała, że mężczyźni wyrządzili wiele strat nie tylko majątkowych, ale przede wszystkim moralnych. – Cmentarz jest miejscem szczególnym. Oskarżeni zniszczyli i znieważyli miejsce pochówku wielu osób – zwracała uwagę sądu.
Innego zdania byli obrońcy oskarżonych, którzy prosili sąd o kary o charakterze wolnościowym. – Mój klient zobowiązuje się do naprawienia szkód – mówił mecenas Zdzisław Kulczycki. – To młody człowiek, który nie był dotąd karany. Kontakt z prawem jest dla niego nauczką. Dziś pracuje, ma dziewczynę i mamę na utrzymaniu – mówił o 22-letnim Tomaszu K., który – według śledczych – podczas trzech podejść uszkodził łącznie 104 nagrobki. Oskarżonego nie było na ogłoszeniu wyroku.
Osiemnastoletni Mariusz M. bronił się sam. Prokuratura zarzucała mu, że jako nieletni uszkodził 46 nagrobków, a jako dorosły 39 pomników. – Uważam, że to co zrobiłem jest obrzydliwe i należy mi się kara. Brzydzę się tym – mówił w mowie końcowej. – Zadawałem się ze starszymi kolegami, którzy mi imponowali. Gdybym nie został złapany przez policję, moje życie mogłoby nie ulec zmianie. A tak mam nauczkę i nawet dobrze, że znalazłem się na ławie oskarżonych. Dzięki temu podszedłem w tym roku do matury i mam nadzieję, że dobrze mi poszło. Proszę o możliwie najniższy wymiar kary, abym mógł dalej funkcjonować w społeczeństwie. Przepraszam wszystkich i wyrażam żal. Zobowiązuję się do naprawienia wszystkich strat – zwracał się do sądu Mariusz M.
26-letni Dorian D., który od początku śledztwa nie przyznawał się do winy, oskarżony został o zniszczenie dziewięciu nagrobków, a także spalenie altanki i bestialskie zabicie psa. On także prosił, by sąd nie karał go bezwzględnym więzieniem. – Chciałbym wrócić na studia. Pokryję wszystkie szkody, jakie mi się zarzuca w akcie oskarżenia – deklarował.
Do naprawienia szkód zobowiązał się także 23-letni Artur Rz., który trzykrotnie zniszczył lub uszkodził łącznie 76 nagrobków, a także wspólnie z kuzynem Dorianem D. podpalił altankę i ze szczególnym okrucieństwem zabił psa.
Sąd uznał całą czwórkę za winnych. Aby kara miała walor wychowawczy, łącznie skazał ich na kary po dwa lata ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej dozorowanej pracy na cele społeczne w wymiarze po 40 godzin miesięcznie. Prace mają być wykonywane właśnie na cmentarzu. Ponadto Doriana D. i Artura Rz. ukarał sześcioletnim zakazem posiadania zwierząt.
– Oskarżeni prowadzą ustabilizowany tryb życia. Uczą się, pracują, stąd nie otrzymali bezwzględnej kary pozbawienia wolności – mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Katarzyna Sobieska. – Wszyscy są młodzi i zdrowi. Mogą wykonywać prace na cele społeczne, a prace na cmentarzu będą wymierne, wychowawcze i prewencyjne – argumentował sąd.
– Prokurator rodzaj i wymiar kary ocenił jako jak najbardziej słuszny i mogący odnieść największe skutki wychowawcze zarówno wobec samych sprawców, jak i w zakresie tak zwanej prewencji ogólnej. W najbliższym czasie orzeczenie ocenione zostanie jedynie pod względem formalnym – informuje w specjalnie wydanym komunikacie rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy, Liliana Łukasiewicz.
Sąd i oskarżyciel podkreślają, że jeśli sprawcy będą się uchylać od obowiązku wykonywania pracy w ramach kary ograniczenia wolności, w postępowaniu wykonawczym można im zasądzić zastępczą karę pozbawienia wolności, a wówczas istnieje bardzo realna szansa trafiania do zakładu karnego.
JOM




