LEGNICA. Ocaliły majątki dzięki taksówkarzowi i bankowcowi

IMG_7878Naiwność ludzka nie zna granic. Pomimo wielu apeli i kampanii nagłaśniających problem wyłudzeń pieniędzy na tzw. wnuczka – seniorzy nadal dają się nabierać oszustom i tracą nie tylko majątki życia, ale też pod ich wpływem zaciągają wysokie pożyczki.

Jak mówi nadkomisarz Anna Farmas-Czerwińska z legnickiej policji, pewien mężczyzna po osiemdziesiątce aż dwukrotnie dał się omamić telefonicznym oszustom. A ci znów wczoraj grasowali w mieście. Tym razem zadzwonili do co najmniej trzech legniczanek w wieku 76, 77 i 78 lat.

Za każdym razem dzwoniła kobieta. Dwukrotnie podawała się za policjantkę z Komendy Głównej Policji, a raz za wnuczkę, która rzekomo spowodowała wypadek poza granicami kraju i potrzebowała aż 10 tys. euro na wpłacenie kaucji, by nie trafić do aresztu.

Do innych seniorek dzwoniła fałszywa policjantka, która również mówiła o potrzebie wpłacenia kaucji za spowodowany wypadek drogowy córek swych rozmówczyń. – Jedna z pań sama się zorientowała, że coś jest nie tak i po telefonie od oszustki zadzwoniła do córki, by spytać czy faktycznie miała wypadek – relacjonuje Anna Farmas-Czerwińska. W dwóch innych przypadkach portfele seniorek uratowali taksówkarz i pracownica banku.

Jedna z kobiet zamówiła taksówkę, którą chciała jak najszybciej dotrzeć do banku po 50 tys. zł. O swym rodzinnym dramacie z wypadkiem opowiedziała kierowcy. Ten przejął słuchawkę i natychmiast zorientował się, że jego klientka padła ofiarą wyłudzaczy. Kolejnej z seniorek pomogła pracownica banku, która widząc zdenerwowanie klientki chcącej wziąć szybką pożyczkę – podpytała ją o przyczyny takiego zachowania. Kiedy usłyszała historię, natychmiast zasugerowała niedoszłej kredytobiorczyni, by po prostu zadzwoniła do córki i spytała czy faktycznie miała wypadek. Oczywiście zaprzeczyła.

.