Legnica, znana szerzej jako Mała Moskwa, ostatnio trafiła na czołówki wszystkich krajowych mediów, a to za sprawą cudu, do jakiego dojść miało w jednym z kościołów. Smaczku sprawie dodaje fakt, że cud miał się wydarzyć w dzielnicy… cudów, a w dodatku w mieście, powszechnie uważanym za poradziecki bastion postkomuny.
Informacja o cudzie spadła na miasto jak grom z jasnego nieba. Jak w ubiegłym tygodniu podali przedstawiciele kurii, hostia podczas mszy została upuszczona przez księdza, dlatego wrzucono ją do kielicha z wodą, zgodnie z procedurami, by się rozpuściła. Po kilku dniach pojawiły się na niej czerwone przebarwienia. Naukowcy z zakładu medycyny sądowej w Szczecinie orzekli, że to tkanka ludzka – fragment mięśnia sercowego. Na tej podstawie Kościół zajął oficjalne stanowisko.- Wszystkie zgromadzone dowody i fakty karzą nam wierzyć, że to wydarzenie – mówiąc językiem prawniczym – ma znamiona cudu eucharystycznego – wyjaśnia ks. Tadeusz Dąbski, oficjał sądu kościelnego przy Kurii Biskupie w Legnicy. – Oczywiście ostateczną decyzję pozostawiamy stolicy apostolskiej.
Zdarzenie miało miejsce w grudniu 2013 roku w kościele sanktuarium pod wezwaniem św. Jacka, w najbardziej chyba znanej legnickiej dzielnicy, nazywanej od lat przez legniczan – „dzielnicą cudów” (więcej w materiale wideo).




