Coroczny przegląd wałów przeciwpowodziowych rzeki Kaczawy wykazał poważne zniszczenia na jego 300-metrowym odcinku w granicach Legnicy. Winą za to urzędnicy obarczają… bobry.
Kto pod wałami dołki kopie? To próbowaliśmy ustalić. Podobno to bobry poważnie uszkodziły wały przeciwpowodziowe rzeki Kaczawy. Dolnośląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych we Wrocławiu na remont wału na odcinku 300 metrów wzdłuż ulicy Nowodworskiej przeznaczył 800 tys. zł po tym, kiedy doroczna kontrola wałów wykazała spore zniszczenia.
– Zauważyliśmy, że zarówno podstawa wału, jak i sam wał, są uszkodzone przez dziury, jakie wykopały zwierzęta. Wał uległ osłabieniu, w razie nadmiaru wody mógłby się zapaść – wyjaśnia Sławomir Masojć, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta w Legnicy. – Złożyliśmy wniosek o naprawę wału, co właśnie się odbywa.
Winą za zniszczenia urzędnicy obarczają bobry. Zdania są jednak podzielone.
– To jest uogólnienie, że jeśli zniszczenia na wałach przy rzece, to na pewno bobry. Nie zawsze tak jest. Bardzo wodę lubi na przykład jenot i on będzie sobie śmiało budował nory na przykład w wałach – zauważa Krzysztof Strynkowski, przyrodnik.
Tak czy inaczej, wałom wzmocnienia konstrukcji nie zaszkodzą. Od kilku lat na miejskim odcinku rzeki przeprowadzono wiele podobnych napraw, dzięki czemu wzrasta ochrona przeciwpowodziowa miasta.




