Kościół w dobie pandemii. Czy grozi nam kryzys wiary?

O 10 procent spadło zaangażowanie religijne Polaków w okresie społecznej kwarantanny – wynika z badania przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej. Z komunikatu pracowni „Wpływ pandemii na na religijność Polaków” dowiadujemy się też, jak często nasi rodacy uczestniczą w praktykach religijnych czy też ilu z nich decydowało się na oglądanie transmisji mszy świętych w telewizji.

W Polsce od końca marca możliwość sprawowania kultu religijnego była stopniowo, a jednocześnie dość dynamicznie ograniczana. Najsilniejsze zakazy – dotyczące wszystkich obszarów życia społecznego – przypadły na czas Wielkanocy, kiedy wiele tradycyjnych elementów świąt po prostu się nie odbywało z powodu pandemii. W kościołach nie było święcenia pokarmów, kolejek do spowiedzi, a w liturgii mogło uczestniczyć maksymalnie pięcioro wiernych. Jednocześnie w mediach pojawiły się nowe możliwości – udziału w mszy św. za pośrednictwem radia, telewizji czy internetu. Wiele parafii organizowało transmisje online, dzięki czemu wierni mogli „być” w swoim kościele i słuchać swojego księdza.

Prognozowano, że po pandemii parafianie nie pojawią się w kościołach tak licznie jak wcześniej, ponieważ zdali sobie sprawę, że praktyki religijne nie są im potrzebne. Nie brakowało jednak opinii, że pandemia to okazja do pogłębienia wiary i bardziej świadomych praktyk.

W badaniu CBOS-u realizowanym od 22 maja do 4 czerwca zapytano reprezentatywną próbę Polaków o wpływ tego wyjątkowego doświadczenia na ich religijność, plany dotyczące powrotu (lub nie) do mszy św. w kościele oraz o zachowania, jakie podejmowali w czasie narodowej autoizolacji.

Trzy czwarte Polaków deklaruje, że podczas pandemii ich zaangażowanie religijne było na takim samym poziomie jak wcześniej (75 proc.). Wśród pozostałych większość uważa, że ich aktywność religijna wzrosła (12 proc.), a co dziesiąty jest zdania, że jego zaangażowanie religijne spadło. Trzy na sto osób nie potrafią odpowiedzieć na to pytanie.

Zbadano również praktyki Polaków podczas izolacji. Ponad połowa respondentów odpowiedziała, że zdarzyło im się oglądać transmisję mszy św. w telewizji – według deklaracji było to najpopularniejsze medium. Dwie piąte badanych odczuwało brak wspólnotowej modlitwy w kościele. Spośród innych możliwych sposobów uczestniczenia w mszy św. bardziej popularny okazał się internet niż radio. W transmisjach online wzięła (przynajmniej raz) udział więcej niż jedna piąta Polaków, natomiast słuchanie mszy św. w radiu deklaruje co szósty ankietowany.

Jak sytuacja przed i po epidemii wyglądała w parafiach diecezji legnickiej, do której należą także kościoły w Lubinie? – My nie prowadziliśmy tego typu badań, ale z tego co słyszę od księży proboszczów, to w kościołach jest już coraz więcej wiernych. Nie jest to jeszcze stan sprzed epidemii, ale ludzie powoli wracają do życia religijnego – uważa ks. Waldemar Wesołowski, rzecznik prasowy diecezji legnickiej.

Na pytanie: „Czy po zniesieniu ograniczenia liczby osób w kościele do pięciu był(a) Pan(i) na mszy św.?”, blisko trzy czwarte Polaków odpowiedziało: „nie”. Wśród pozostałych najczęstszą odpowiedzią jest z kolei „tak, kilka razy” – wybrała ją prawie jedna piąta badanych. Co dwunasty badany był w kościele dopiero raz, a jedna na sto osób wybrała się do kościoła, ale nie zmieściła się w dozwolonym limicie wiernych. Można więc powiedzieć, że więcej osób zachowawczo – lub z troski o zdrowie – pozostało w domach dłużej, niż starało się powrócić do uczestniczenia w mszy św. w kościele tak szybko, jak to było możliwe.

Jak duchowni radzą sobie finansowo, gdy nie mogą liczyć na tak hojne datki z „tacy” jak to miało miejsce przed ogłoszeniem pandemii? – Niektórzy parafianie decydowali się wspomóc swoje kościoły, wpłacając pieniądze na konta bankowe parafii. Inni po prostu przynosili datki księdzu – dodaje ks. Waldemar Wesołowski.

Dodaj komentarz

*

code