Pożar sadzy w kominie to dla strażaków w okresie zimowym chleb powszedni. Jednak, kiedy sytuacji towarzyszy bardzo silny wiatr, robi się bardzo niebezpiecznie. W Paszowicach, kiedy ratownicy przybyli na miejsce z komina wydostawały się języki ognia sięgające 1,5 metra!
Palacz najwyraźniej nie zamknął pieca na czas i ogień dostał się do przewodu kominowego. Wiatr zrobił swoje i rozniecił ogień. W kilka chwil kilkunastometrowy komin stanął w płomieniach. Pierwsi na miejscu zjawili się strażacy z miejscowej jednostki OSP. Po dojeździe zastępów z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Jaworze przystąpiono do profesjonalnego gaszenia.
– Zastosowaliśmy mgłę wodną – tłumaczył nam na miejscu dowodzący akcją aspirant Mirosław Walaszczyk.
W takich przypadkach nie należy podawać prądu zimnej wody, bo może to spowodować rozszczelnienie, a nawet eksplozję rozgrzanego komina. W opanowaniu trudnej sytuacji pomógł płaski dach oraz drabina zamontowana na ścianie budynku. Strażacy mieli dobry dostęp i bezpiecznie mogli przystąpić do działania. Po takim pożarze, zanim ponownie przystąpi się do korzystania z instalacji grzewczej, konieczna będzie wcześniejsza konsultacja z kominiarzem, który dokona przeglądu. Do zdarzenia stawili się także, po sąsiedzku ochotnicy z OSP Wiadrów.
Galeria zdjęć:
fot. Daniel Śmiłowski
Materiał wideo TV Regionalna.pl:
















