W niedzielne południe jaworscy strażacy gasili pola ze zbożem pod Paszowicami. Spłonęły prawie trzy hektary, jednak dzięki szybkiej akcji gaśniczej udało się uratować sąsiednie areały. – Pole nie było ubezpieczone. Nigdy nie było takiej potrzeby – stwierdził jeden z poszkodowanych rolników. Strażacy podkreślają, że „samo się nie zapaliło”. Zboża rosły w bezpośrednim sąsiedztwie drogi. Nie jest wykluczone, że pożar powstał wskutek bezmyślnie wyrzuconego do rowu papierosa.
Do akcji błyskawicznie stawiły się ciężkie wozy bojowe zaopatrzone w zapasy wody. W pogotowiu była też ogromna cysterna, ponieważ w sąsiedztwie płonącego pola znajdowało się kilkadziesiąt hektarów gotowych do żniwowania. Do jednostek z Jawora z pomocą dojechały także zastępy OSP z Paszowic i Mściwojowa. Konieczna była szybka i sprawna akcja, by nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia.
– Złapaliśmy ten ogień – mówi dowódca zmiany, aspirant Marek Myjak. Spłonęły dwie działki o łącznej powierzchni ok. 3 ha. Jeden z poszkodowanych rolników mówi, że na wtorek miał zamówiony kombajn. Po tym pożarze żniwa dla niego się skończyły. Strażacy podkreślają, że wyrzucanie niedopałków przez okna pojazdów jest skrajną nieodpowiedzialnością, a prawdopodobnie właśnie taki scenariusz miał miejsce w tym wypadku.
.
fot. Daniel Śmiłowski
Materiał wideo:




















