Połączenie wakacyjnych atrakcji z wiejskimi tradycjami może być bardzo ciekawe, jeśli ma się dobry pomysł. Taki mieli pracownicy Wiejskiego Ośrodka Kultury, którzy zorganizowali warsztaty: „Wianki i wianuszki” w Żelaznym Moście oraz pieczenia chleba w Pieszkowicach. W sumie, wzięło w nich udział ponad 60 dzieci i młodzieży z półkolonii zorganizowanej przez Szkołę Podstawową nr 3 w Polkowicach.
W Żelaznym Moście uczestnicy zajęć mieli okazję poznać dawne zwyczaje, związane ze żniwami.
– Dlatego na stołach pojawiły się naręcza zbóż i polnych kwiatów, z których dzieci uczyły się robić kolorowe wianki na głowy – mówi Emilia Smolińska, kierownik działu organizacji imprez kulturalnych w WOK Sobin. – Inni pomagali tworzyć mini-wieniec dożynkowy po okiem Aliny Żmudy, sołtys Pieszkowic, która opowiedziała też o dawnych zwyczajach, jakie towarzyszyły pracom żniwnym.
– Przypomniałam, jak kiedyś ubrani byli żniwiarze i jakich narzędzi używali w pracy, na przykład, sierpów, cepów czy kos – dodaje pani Alina. – Dzieci dowiedziały się też, jak kiedyś robiono snopki i jakie zboża zbierano z pól.
Podczas drugich warsztatów sołtys Pieszkowic pokazała, jak piecze się chleb, według staropolskich receptur. Tam do dzieci dołączyło kilkoro dorosłych, którzy także chcieli spróbować swoich sił w piekarniczym rzemiośle.
– Najpierw wszyscy dowiedzieli się, co to są dzieże, niecki i piec chlebowy, a potem – dlaczego dzieje się tak, że z poszczególnych składników wyrasta w piecu chleb i co trzeba zrobić, żeby ciasto było odpowiednio przygotowane – mówi pani Alina.
Atrakcją było – oczywiście – samodzielne zagniatanie ciasta, choć dla niektórych uczestników nie było to nowością, bo takie warsztaty odbyły się już po raz kolejny w ostatnich latach. Dziewięcioletnia Nadia z Biedrzychowej piekła swój bochenek już po raz trzeci. Ale, jak zawsze, z ciekawością czekała na otwarcie pieca.
– Trzeba cierpliwości, a i tak nie wiadomo, czy chleb będzie dobry, choć mój zawsze mi smakował i uważam, że jest lepszy niż ten ze sklepu – stwierdziła rezolutnie dziewczynka.
Kiedy bochenki były gotowe, wakacyjni piekarze posmarowali je domowym smalcem lub masłem, a potem smakowali z dodatkiem ogórka małosolnego.
UR/FOT. UG POLKOWICE, UR




