GŁOGÓW. Znalazł dokumenty, za ich oddanie zażądał pieniędzy. Teraz ma kłopoty

dokumenty JaworZwrócenie właścicielowi dokumentów, które zgubił, to postawa godna pochwały, ale jeśli żąda się za to pieniędzy – to już podpada pod paragraf. O tym przekonał się 55-letni głogowianin zatrzymany w takiej sprawie przez policję. Usłyszał już zarzut ukrywania i przywłaszczenia dokumentów, a w efekcie ich kradzieży. 

Kilka dni temu mężczyzna znalazł przed sklepem portfel, w którym były dokumenty, dowód osobisty i karty płatnicze. Bez trudu więc trafił do właściciela zguby.

– Za zwrot portfela z zawartością miał zażądać 1500 złotych – informuje Bogdan Kaleta z głogowskiej komendy. – Kiedy właściciel nie zgodził się na to i chciał odzyskać zgubę, znalazca uciekł z portfelem.

Policjanci szybko ustalili personalia mężczyzny i zatrzymali go. Jak dodaje Bogdan Kaleta, miał on prawo – zgodnie z art. 186 Kodeksu Cywilnego – domagać się tzw. znaleźnego, ale nie miał prawa uzależnić wydania zguby od zapłaty. Dlatego naraził się na zarzuty popełnienia przestępstwa. Grozi za to do 5 lat więzienia.

Policja przypomina: Kodeks cywilny precyzuje, kiedy znalazca nie otrzyma znaleźnego. Zgodnie z art. 188 k.c. nie przysługuje ono, jeżeli rzecz została znaleziona: w budynku publicznym, w wagonie kolejowym, na statku lub w innym środku transportu publicznego. W takich przypadkach znalazca obowiązany jest oddać rzecz zarządcy budynku, pomieszczenia albo środków transportu publicznego. Nie może również żądać znaleźnego funkcjonariusz policji, który w czasie wykonywania czynności służbowych znalazł rzecz. Przepisy o znaleźnym nie dotyczą dokumentów. Należy je zwrócić właścicielowi lub organowi wydającemu. Co też ważne, znalazca, który otrzymał znaleźne, musi je opodatkować PIT i zgłosić do urzędu skarbowego.

UR/FOT. ARCHIWUM