Wjeżdżając do Głogowa od strony Jerzmanowej, po lewej stronie, na niewielkim wzniesieniu zasłoniętym od drogi szpalerem drzew, można zauważyć strzechy wiejskich chat. Ale nie jest to wieś, ukryta za gałęziami, tylko skansen – Zagroda Chłopska. Pasja jej właściciela Eugeniusza Babicza, doktora inżyniera nauk przyrodniczych z wykształcenia.
– Tu czas zatrzymał się w miejscu – mówi pan Eugeniusz pokazując swoje gospodarstwo. – To jest taki powrót do korzeni – dodaje.
Skansen zaczął tworzyć w 2000 roku, bo – jak podkreśla, chciał zachować to, co niedługo może już zniknąć na zawsze z naszego krajobrazu, a co jest częścią naszej historii, życia naszych przodków. Poza ponad stuletnimi chatami są tam m.in. przeróżne sprzęty rolnicze, maszyny, narzędzia, a nawet dawna piekarnia. Wszystko oryginalne, sprowadzone z rejonów wschodniej Polski. Ale jest tam np. krzyż sprowadzony z terenów, gdzie obecnie stoi huta miedzi. I… dyby. Część eksponatów kupił, ale niektóre dostał za darmo.
– Przed zimą trzeba będzie wymienić dwie strzechy – mówi pan Eugeniusz.
Skansen odwiedzają m.in. wycieczki szkolne, bo to swoista żywa lekcja historii. Obok zagrody są poletka z różnymi ziołami. Zielarstwo, to kolejna pasja właściciela.
UR















