Głogowianie pewnie już przyzwyczaili się do widoku, a raczej – barwy Mostu Tolerancji nad Odrą, zwanego popularnie: różowym. Przyjezdni patrzą na niego z ciekawością. I często pytają, dlaczego akurat taki kolor? Trzeba jednak przyznać, że w lutowym słońcu wygląda on intrygująco.
Z kart historii miasta dowiadujemy się, że wcześniej był w tym miejscu zwodzony most drewniany. Rozwój miasta spowodował, że w 1917 roku zastąpiono go stalową konstrukcją (Most Hindenburga). Niestety, nie oparła się ona działaniom drugiej wojny światowej, ale pod koniec lat 40. została odbudowana w barwach stalowo-szarej. W latach 90. Andrzej Leszek Szczypień wpadł na pomysł, by zmienić kolor mostu. Zrealizował go w formie plebiscytu za pośrednictwem lokalnej telewizji, proponując kilka wariantów, każdy w trzech odcieniach: wrzosowo-różowy, żółty, niebieski, czerwony i zielony. Mieszkańcy wybrali pierwszą propozycję, którą – jak się okazało – zgłosiła córka inicjatora akcji Natasza. Przy okazji zmiany barwy, most został też gruntownie wyremontowany.
W 2005 roku nadano mu nazwę: Most Tolerancji, choć potocznie mówi się: różowy most. Ma dwa przęsła. Łączy ul. Kamienna Droga, biegnącą z Ostrowa Tumskiego, ze słynną kolegiatą, z ulicą Brama Brzostowska, prowadzącą na Stare Miasto. Tuż obok niego znajduje się Zamek Książąt Głogowskich, zbudowany w XIII wieku, w którym obecnie mieści się Muzeum Archeologiczno-Historyczne. A nieco dalej, w stronę ronda – amfiteatr oraz Pomnik Dzieci Głogowskich, który upamiętnia obronę miasta z 1109 roku.
Niestety, most ma też swoją ciemną stronę – przyciąga desperatów, którzy próbują z niego skoczyć. Na szczęście jednak, jak do tej pory, służbom ratowniczym udawało się zapobiec tragedii, choć na czas akcji miasto stawało w gigantycznych korkach. Ale w końcu różowy to kolor komunikacji, także międzyludzkiej.
UR




