Tremę mieli wszyscy główni bohaterowie wydarzenia, ale cała ceremonia przebiegła świetnie. Po raz pierwszy od co najmniej trzydziestu lat włodarz Polkowic udzielił ślubu młodej parze. Potem państwo Elżbieta i Jacek Szymańscy odjechali z rykiem motocyklowych silników.
Młoda para z fasonem zajechała przed Urząd Stanu Cywilnego na polkowickim Rynku, bo na motorze, w asyście przyjaciół z miejscowego Klubu Motocyklowego, do którego należy pan Jacek.
– To jest pierwszy udzielany przez burmistrza Polkowic, więc się bardzo cieszę, ale jesteśmy tak zestresowani, że trudno coś powiedzieć – mówiła przed ceremonią pani Elżbieta, choć jak dodała, nie tylko dlatego, że ślubu miał im udzielać burmistrz gminy, ale wiadomo, to jest wielkie przeżycie.
Emocje związane z tą wyjątkową ceremonią towarzyszyły też burmistrzowi gminy.
– Zwykle w tej sali są zdenerwowane dwie osoby, a dzisiaj są trzy, włącznie z burmistrzem – mówił Łukasz Puźniecki przed rozpoczęciem ceremonii.– Mam jednak nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i wpisze się to w tradycję w gminie Polkowice. Dla mnie jest to przede wszystkim ogromny zaszczyt, uczestniczyć w chwili tak ważnej dla młodej pary.
Poszło bardzo dobrze. Potem były życzenia, gratulacje, sypanie ryżem na szczęście, wspólne zdjęcia i odjazd młodej pary ulicami miasta, oczywiście z rykiem silników w tle.
Jak zapowiedział burmistrz Puźniecki, będzie on udzielać ślubów osobiście, jeśli tego zażyczą sobie nowożeńcy. Na nasze pytanie, czy nie obawia się, że w ten sposób może mieć wiele „ślubnych sobót”, uśmiechnął się z życzliwością dając do zrozumienia, że jest do tego gotów.
Materiał TV Regionalna:
Foto:
Fot. UR






















