To chcą sprawdzić redaktorzy Łowcy Przygód TV, którzy złożyli już w tej sprawie zgłoszenie do starosty polkowickiego. Jak przekonują autorzy pisma, pod zrujnowaną świątynią, dawnym zborem, powstałym na gruzach zamku, znajdują się podziemia, w których mają być ukryte cenne znaleziska. Mieli je tam pozostawić niemieccy żołnierze.
– Obecnie sprawdzamy, czy zgłoszenie spełnia wymogi formalne – mówi Mirosława Myrna-Kudryk, rzecznik polkowickiego starostwa.
Jak się dowiedzieliśmy, inicjatorzy tego przedsięwzięcia roszczą sobie prawo do znaleźnego i chcą, by starostwo przekazało je na cel dobroczynny.
Oburzenia całą sprawą nie kryje Ewa Halbryt, prezes Stowarzyszenia Nowe Kazamaty z Motyli koło Gromadki, które kilka miesięcy temu przejęło zabytkowy obiekt. O pomyśle sprawdzenia jego podziemi dowiedziała się od nas.
– To jakiś niesmaczny żart! – stwierdziła Ewa Halbryt. – To nie są łowcy przygód, ale sensacji. Chcą wypłynąć na fali „złotego pociągu”. Złożymy zawiadomienie do prokuratury w sprawie notorycznego włamywania się na teren zamku. Tam jest kamerka leśna i będziemy identyfikować intruzów – dodaje.
Do tematu wrócimy.
UR




