Co najmniej na trzy miesiące trafił do aresztu legniczanin, który w czwartek zamordował małżeństwo, u którego wykonywał remont mieszkania. Wiadomo, że zabójca przyznaje się do zbrodni i szczegółowo tłumaczy jej motywy. Śledczy nie ujawniają jednak treści tych zeznań. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy wyjaśnia, że to dla dobra śledztwa.
Tymczasem miasto aż huczy od plotek. Osoby, które dobrze znały ofiary przekonują, że byli to ludzie o „anielskiej cierpliwości”. – Niemożliwe, by mogli swego oprawcę ranić słowem lub w jakikolwiek inny sposób sprowokować go do tak haniebnej reakcji – przekonują. – To dziwne, że zabójca nie uciekał. Może miał dość beznadziei? Może zasugerował się tym chłopakiem z Kamiennej Góry, który w rozpaczy zabił niewinne dziecko? – mnożą wątpliwości znajomi zamordowanego małżeństwa.
Prokurator Liliana Łukasiewicz prosi o cierpliwość i zapewnia, że wkrótce poda więcej szczegółów. W tej chwili, we wrocławskim Zakładzie Medycyny Sądowej, trwa autopsja ofiar. Jej wyniki będą kluczowe dla śledztwa. Potwierdzą lub zaprzeczą wersji podanej przez podejrzanego w trakcie wizji lokalnej.
Znajomi ofiar mają wątpliwości, co do poczytalności zabójcy. – Oczywiście Marcin K. zostanie poddany badaniom psychiatrycznym – zapewnia prokurator Liliana Łukasiewicz. Legniczanie czwartkowe zabójstwo łączą ze zbrodnią dokonaną 1 lutego br., kiedy to zamordowane zostało małżeństwo zamieszkałe przy ul. Oświęcimskiej. Rzecznik prokuratury nie chce tego komentować. Z tembru głosu można jednak odnieść wrażenie, że śledczy nie łączą tych spraw.
.




