GŁOGÓW. Pił, kierował autem, trzy osoby nie żyją. Stanie przed sądem

GLOG_SAD5Do 12 lat więzienia grozi 29-letniemu głogowianinowi Karolowi W., który prowadząc po pijanemu samochód uderzył w drzewo, co doprowadziło do śmierci trzech osób jadących razem z nim. On sam wyszedł z wypadku ze złamaną ręką. Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął już do sądu.

Przypomnijmy, tragedia wydarzyła się 23 listopada zeszłego roku. Jak ustalono, dzień wcześniej Karol W. pił wódkę ze swoim bratem, w jego mieszkaniu. W nocy wsiadł do samochodu i pojechał do domu przy ul. Krochmalnej w Głogowie. Tam nadal pił alkohol, tym razem z kolegą. Potem spał w aucie.

– Gdy się obudził, nie wrócił do mieszkania tylko pił piwo i rozcieńczony spirytus z mieszkającą po sąsiedzku rodziną: dwoma mężczyznami i kobietą – informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Kiedy zabrakło alkoholu, biesiadnicy postanowili, że pojadą razem z Karolem W. na stację benzynową po kolejne butelki. Przed tym próbował powstrzymać ich kolega z sąsiedztwa, zatrzymał nawet samochód i prosił Karola W., żeby oddał kluczyki. Ten jednak stwierdził, że zrobi to, jak… wróci z zakupów. Miał wtedy 2,1 promila alkoholu we krwi. Na drodze między ul. Krochmalną a Biechowem stracił panowanie nad kierownicą, zjechał na pobocze i uderzył w przydrożne drzewo. Na miejscu zginął jeden z pasażerów. Drugi mężczyzna został ciężko ranny. Doznał m.in. urazu klatki piersiowej z licznymi złamaniami żeber i pęknięcia wątroby z krwawieniem do jamy brzusznej. Zmarł w styczniu na oddziale intensywnej terapii i chirurgii urazowo – ortopedycznej w głogowskim szpitalu. Kobieta z licznymi obrażeniami ciała została przetransportowana śmigłowcem do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu na oddział intensywnej terapii. Zmarła w lutym, nie odzyskując przytomności.

– Karolowi W., który umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przedstawiono zarzuty spowodowania śmiertelnego wypadku drogowego pod wpływem alkoholu oraz prowadzenia auta po pijanemu dnia poprzedniego – dodaje Liliana Łukasiewicz.

Mężczyzna, przesłuchany w charakterze podejrzanego, przyznał się do postawionych mu zarzutów i złożył szczegółowe wyjaśnienia. Wcześniej nie był karany. Utrzymywał się z renty socjalnej i zbierania surowców wtórnych. Teraz grozi mu do 12 lat więzienia, a także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Jak dodaje rzecznik legnickiej prokuratury, sąd może też orzec nawiązkę na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

UR