W obronie praw zwierząt pokonał ponad 3200 kilometrów. Franciszek Gogół, legnicki maratończyk biegnący z psem Dino dookoła Polski, w południe powrócił do rodzinnego miasta.
Na mecie witały go władze miasta, najbliżsi oraz przedszkolaki. Nie zabrakło lekarza weterynarii Jerzego Legienia i tresera zwierząt Mariusza Siejby, którzy przygotowywali duet do dalekiej wyprawy. Były też tort, szampan, dyplomy oraz oklaski i piosenka dla zwycięzców.
Pan Franciszek wyruszył z Legnicy 1 maja. Miał wrócić 30 czerwca, ale dwie kontuzje ścięgna nieco wydłużyły mu podróż. Pomógł lekarz w Białymstoku. W ciągu 64-dniowej wyprawy zniszczył trzy pary butów i schudł siedem kilogramów. Jego towarzysz – dwuletni mieszaniec o imieniu Dino – nawet nieco przytył. Napotkani ludzie bardzo chętnie częstowali go przysmakami.
Na mecie zmęczony upałem Dino nieco powarkiwał na dorosłych. Dzieciakom natomiast dawał się głaskać. Jak zapewnia jego właściciel, podczas biegu nikogo nie ugryzł, ale zdarzyło mu się kogoś chwycić za palec.
Najlepiej z podróży pan Franciszek wspomina polską gościnność, a zwłaszcza we Fromborku, gdzie podjęły ich bardzo miłe panie. Cudownie też było w Nowym Dworze Gdańskim, gdzie bawili w towarzystwie strażaków ochotników. Nocowali zwykle u ludzi w domach, rzadziej w hotelach i pensjonatach.
Najgorzej 57-latek wspomina burze, jakie dopadły ich w górach. – Baliśmy się obaj – nie ukrywa maratończyk. Zasmuca go też fakt, że w trakcie biegu znalazł aż sześć bezdomnych psów. To z myślą o nich wyruszył w trasę. Wszystko zaczęło się w 2011 roku, kiedy na pustkowiu przy wschodniej granicy kraju spotkał porzuconego psiaka. Wtedy nie mógł go zabrać ze sobą. Dziś, biegając po kraju, propaguje prawa zwierząt.
– Na wsiach psy mają znacznie gorzej niż w miastach, a powinno być odwrotnie – ubolewa Franciszek Gogół. – Wciąż gospodarze nie dają im wody, trzymają na zbyt krótkich łańcuchach, nie chronią przed niedogodnościami pogody – wylicza ze smutkiem w głosie.
Teraz pan Franciszek myśli o udziale w półmaratonie. Coś równie spektakularnego zamierza przygotować na swoje 60 urodziny, czyli już za trzy lata.
JOM































