Dziesięć razy wyjeżdżali głogowscy strażacy w miniony weekend do akcji gaśniczych, w większości do palących się traw.
Trawy paliły się w Szczyglicach, Kromolinie, Serbach, Brzegu Głogowskim, Zofiówce oraz przy ulicach: Konrada I oraz Na Uroczysku, w rejonie cukrowni, w Głogowie. Płonął też stóg słomy w Skidniowie.
– Otrzymaliśmy także informację, że z bunkra znajdującego się przy ulicy Piastowskiej, w okolicy zajezdni autobusowej, wydobywa się dym – mówi Paweł Dziadosz z głogowskiej straży pożarnej. – Jak się okazało, ktoś podpalił tam śmieci.
Do niebezpiecznej sytuacji doszło w jednym z domów w Kromolinie, gdzie zapaliła się butla z gazem propan-butan. Zanim przyjechali strażacy, mieszkańcy zdążyli wynieść ją z budynku. Jak ustalono, zagrożenie spowodowane było nieostrożnym obchodzeniem się z ogniem. Na szczęście, skończyło się na strachu.
Niestety, pożary traw i – ogólnie – nieużytków, zmora nie tylko głogowskich strażaków, to najczęściej skutek podpalenia. Przypomnijmy, że wypalanie traw jest zabronione. Grozi za to grzywna, nawet do 5 tysięcy złotych. A jeśli skończy się to pożarem okolicznych zabudowań, co zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, to sprawca może trafić do więzienia. Poza tym, podpalacz poniesie też koszty akcji ratowniczej straży pożarnej i może zostać pociągnięty do odpowiedzialności cywilno – prawnej za wyrządzone szkody.
UR/FOT. ARCHIWUM




