GŁOGÓW. Prezydent Rokaszewicz: Niektórzy mówią jeszcze do mnie „panie starosto”

ROKASZ_PREZPracowicie zapowiada się końcówka roku prezydenta Głogowa Rafaela Rokaszewicza. W terminarzu seria przedświątecznych spotkań, a do tego urzędowe sprawy: planowanie, organizowanie, wprowadzanie nowych pomysłów. Tu przydaje się zdobyte wcześniej doświadczenie – w powiecie.

– W urzędzie to nie, ale poza nim zdarza się, że ktoś zwraca się do mnie: „panie starosto” – mówi z uśmiechem Rafael Rokaszewicz.

Jak dodaje, tak ogólnie – koniec roku nie jest najlepszym okresem na przejmowanie władzy, m.in. ze względu na przyszłoroczny budżet i inne ważne dla miasta sprawy. Ostatnia w tym roku sesja rady miejskiej zaplanowana została na 29 grudnia.

– Ale budżet na 2015 będziemy uchwalać w styczniu, ponieważ potrzebne są pewne modyfikacje, a na najbliższym posiedzeniu jedną z najważniejszych spraw będą tak zwane pozycje niewygasające, które przejdą na następny rok – wyjaśnia prezydent. – Jest ich kilkanaście, to dużo. Związane są z rozpoczętymi inwestycjami, na różnym etapie przygotowania.

Pierwsze decyzje już jednak zapadły, choćby w zakresie wymiany rad nadzorczych w trzech z pięciu spółek podległych ratuszowi: Komunikacja Miejska, Towarzystwo Budownictwa Społecznego oraz Chrobry Głogów. Na początku stycznia mają być znane szczegóły dotyczące reorganizacji w urzędzie. W tej kwestii prezydent jest jednak bardzo tajemniczy i nie chce zdradzać szczegółów. Zastanawia się także nad dalszym funkcjonowaniem turystycznych atrakcji miasta, głównie sukiennic, wieży ratuszowej i bloku koszarowego, który gotowy już czeka tylko na ostatnie odbiory (wniosek w tej sprawie lada dzień ma wpłynąć do nadzoru budowlanego, obiekt podlega służbom wojewody).

– Chodzi o stworzenie zasad, na jakich będą one funkcjonować – tłumaczy. – I kto ma się tym zająć. Mam już pomysły w tej sprawie, ale jeszcze za wcześnie o nich mówić – dodaje.

Mówiąc o zabytkach Rafael Rokaszewicz zapewnia, że nie wycofuje się z planów swojego poprzednika związanych z odbudową sąsiadujących z ratuszem ruin dawnego teatru. Sam był i jest zwolennikiem tego przedsięwzięcia, ale, jak podkreśla, trzeba się jeszcze zastanowić nad ostateczną koncepcją.

UR