KGHM. Siarkowodór pod kontrolą, ale nadal groźny

WR100323PKZwalczanie zagrożenia siarkowodorowego w kopalni „Polkowice-Sieroszowice” było tematem kolejnego roboczego spotkania dyrekcji Okręgowego Urzędu Górniczego we Wrocławiu z przedstawicielami KGHM.

– Omówiono wyniki pomiarów stężenia siarkowodoru urządzeniem do jego ciągłej rejestracji oraz niezbędne działania dla zapewnienia bezpieczeństwa pracy w warunkach występowania zagrożenia siarkowodorowego – informuje Jolanta Talarczyk, rzecznik Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach.

– Problem jest opanowany, ale w miarę postępu wydobycia złóż rudy miedzi zagrożenie spowodowane wypływami siarkowodoru może rosnąć, dlatego na bieżąco monitorujemy sytuację – powiedział nam Grzegorz Wowczuk, dyrektor OUG we Wrocławiu podkreślając, że jest to nowe zjawisko, z jakim muszą zmierzyć się zarząd KGHM i pracownicy kopalni, a konkretnie szybu św. Jakuba.

Od początku pojawienia się problemu władze Polskiej Miedzi podejmują wiele działań, by zwalczyć zagrożenie gazowe pod ziemią, ale też uciążliwości zapachowe, jakich doświadczają mieszkańcy okolicznych wsi. Najważniejsza jednak jest ochrona górników.

– Obowiązuje bezwzględny nakaz stosowania środków ochronny indywidualnej w postaci półmasek oraz okularów ochronnych przez wszystkich pracowników przebywających w rejonach oddziałów, w których występuje siarkowodór – mówi Anna Osadczuk, rzecznik KGHM. – Poza tym, mają oni także indywidualne przyrządy elektroniczne do pomiaru H2S. Zostali również przeszkoleni z obsługi i zasad wykonywania pomiarów przyrządem elektronicznym.

W strefach zagrożenia są żółte tablice z napisem: „Uwaga! Możliwość wystąpienia zwiększonych zawartości gazów szkodliwych”. I na bieżąco prowadzone są szkolenia załogi wszystkich rejonów kopalni na temat zagrożenia gazowego.

– Dodatkowo, zabudowywane są czujniki do ciągłego pomiaru stężenia siarkowodoru, by zwiększyć bezpieczeństwo załogi, a także by mieć ciągły monitoring w wyrobiskach doprowadzających i odprowadzających powietrze z oddziałów – dodaje Anna Osadczuk. – Z inicjatywy Wyższego Urzędu Górniczego w ZG Polkowice-Sieroszowice została zainstalowana czarna skrzynka. Urządzenie zainstalowano w chodniku, którym powietrze wylatuje z oddziału G-63. Skrzynka, podobnie jak te znane z samolotów, monitoruje na bieżąco wybrane parametry. W przypadku kopalni chodzi o temperaturę, wilgotność powietrza oraz stężenia substancji potencjalnie niebezpiecznych, jak metan czy siarkowodór. Autonomiczny Zespół Rejestracyjno – Pomiarowy, bo tak fachowo nazywa się urządzenie, to w naszej kopalni działanie prewencyjne, element wspierający monitoring funkcjonujący już wcześniej.

Dodatkowo, aby zabezpieczyć załogę pracującą pod ziemią, izoluje się strefy wypływów gazowych poprzez zabudowę tam wentylacyjnych i tworzy się tzw. tunele wentylacyjne dla odprowadzania ewentualnych zwiększonych stężeń gazów z rejonów górniczych bezpośrednio do szybu wydechowego. Są też specjalne rurociągi odprowadzające gazy z otworów wiertniczych, w przypadku gdyby tam się pojawiły, a także otwory badawcze dla określenia stopnia zagrożenia gazowego w oddziałach. Obecnie maszyny dołowe z zamkniętymi kabinami klimatyzowanymi wyposażane są w układy filtracyjne, które pozwolą na pracę operatorów w kabinie bez masek. Trwają też rozmowy z kolejnymi firmami, których technologie mogłyby doprowadzić do redukcji gazów w warunkach, jakie są w podziemnych wyrobiskach górniczych.

– W porozumieniu z władzami gminy Jerzmanowa podjęto decyzję o współpracy przy badaniu składu powietrza emitowanego z kopalni – dodaje Anna Osadczuk. – Jeszcze w październiku pobrane zostaną próby powietrza, które zostaną przeanalizowane przez CBJ oraz przez laboratorium wskazane przez władze gminy.

UR