– Niezależnie od dochodzeń prowadzonych po najcięższych wypadkach, nadzór górniczy będzie kompleksowo prześwietlał firmy, których pracownicy zostali poszkodowani w tragicznych zdarzeniach – informuje Jolanta Talarczyk, rzecznik Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach.
Kontrole będą miały bardzo szeroki zakres, od szkoleń pracowników, wyposażenia załogi, organizacji pracy, po zawierane umowy z kontrahentami wykonującymi usługi w ruchu zakładów górniczych. Takie zalecenie wszystkim jednostkom nadzoru górniczego wydał prezes WUG na naradzie dyrektorów m.in. Okręgowych Urzędów Górniczych i Departamentów WUG.
– Dwadzieścia wypadków śmiertelnych w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku wymaga stanowczej reakcji. Musimy zatrzymać niepokojący trend. Stan bezpieczeństwa w zakładach górniczych obniża się, choć malejąca ilość wypadków ogółem pozornie może świadczyć, że jest lepiej niż w poprzednich latach. Niewykluczone, że niektóre wypadki lekkie umykają statystyce, nie są zgłaszane lub ukrywane. Przed nami najtrudniejszy okres, koniec roku, gdy atmosfera około świąteczna nie sprzyja rozwadze. Dlatego musimy zdyscyplinować przedsiębiorców, a zwłaszcza dozór wyższy i średni w kopalniach – mówił Mirosław Koziura, prezes WUG. – Kontrole nie są jedynym naszym instrumentem w zakresie prewencji wypadkowej. Przygotowujemy dwa filmy szkoleniowe dotyczące niebezpiecznych zdarzeń związanych z eksploatacją przenośników taśmowych oraz opadem skał za stropu, a także broszury bhp-owskie, z którymi będziemy chcieli dotrzeć do kopalnianych załóg – dodał.
W KGHM, jak informowaliśmy, ostatni śmiertelny wypadek wydarzył się 5 września w kopalni Polkowice-Sieroszowice. Zginął wtedy 52-letni górnik strzałowy, pracownik lubińskiego oddziału Przedsiębiorstwa Usług Górniczych i Budowlanych BUD w Częstochowie, firmy świadczącej usługi na rzez miedziowej spółki.
UR/FOT. ARCHIWUM




