Głogowski sąd zdecydował dziś o aresztowaniu na trzy miesiące 31-letniego Mariusza W., który podejrzany jest o śmiertelnie pobicie 63-letniego mieszkańca miasta. Grozi mu do 12 lat więzienia.
Jak już informowaliśmy, tragedia wydarzyła się w nocy z soboty na niedzielę w budynku przy ul. Krochmalnej w Głogowie. Feralnego dnia Mariusz W. razem z kolegami pił alkohol w mieszkaniu jednego z nich.
– W czasie rozmowy usłyszał, że mieszkający niedaleko 63-latek miał zachować się w uwłaczający sposób wobec jego matki – informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy. – Zdenerwowany poszedł do mieszkania mężczyzny, a gdy ten otworzył mu drzwi, zaczął uderzać go pięściami po głowie i tułowiu. Kiedy pokrzywdzony upadł na podłogę Mariusz W. poszedł do domu i położył się spać.
Po chwili w mieszkaniu starszego mężczyzny pojawił się kolega 31-latka, gospodarz imprezy, zaniepokojony tym, co się stało. To on wezwał pogotowie. Niestety, mimo reanimacji pobity zmarł. Tej nocy policja zatrzymała trzy osoby, uczestników alkoholowego spotkania. Wszyscy byli pijani. Potem okazało się, że ciosy zadawał tylko Mariusz W. Jego koledzy zostali zwolnieni do domu.
W poniedziałek przeprowadzono sekcję zwłok. – Ustalono, że bezpośrednią przyczyną zgonu był krwotok wewnętrzny powstały na skutek pęknięcia żyły zwrotnej trzustki – dodaje Liliana Łukasiewicz. – Badania histopatologiczne wykażą, czy do pęknięcia doszło z przyczyn chorobowych, co nie jest wykluczone, czy z powodu zadanych ciosów. Nie ma natomiast wątpliwości, że przed śmiercią pokrzywdzony doznał innych licznych obrażeń głowy i tułowia, a także złamania żebra i nosa.
31-latek przyznał się do popełnienia przestępstwa. Opisał, co się tamtej nocy stało, choć czasem zasłaniał się niepamięcią – w chwili zatrzymania miał 1,7 promila alkoholu we krwi. Był jednak pewien, że do mieszkania denata poszedł sam i tylko on bił starszego mężczyznę.
Przed zatrzymaniem Mariusz W. utrzymywał się z prac dorywczych. Wcześniej był już karany za kradzieże, groźby, jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu i niestosowanie się do zakazów sądowych. Teraz za spowodowanie ciężkich obrażeń ciała, których skutkiem była śmierć człowieka grozi mu do 12 lat więzienia. Śledztwo jest w toku.
UR




