Jeszcze pół godziny przed północą na jaworskim Rynku było pusto. Rozświetlone świąteczne iluminacje, pozamykane sklepy i lokale, ale mieszkańcy nie zawiedli. Uzbrojeni w petardy, zaopatrzeni w szampany i dobre humory przyszli hucznie przywitać Nowy Rok.
Pierwsze fajerwerki poszły w górę już za dziesięć dwunasta. Następnie posypała się lawina sztucznych ogni, że nikt nie miał szans usłyszeć ratuszowy zegar wybijający północ. Wraz z odpalanymi petardami strzelały korki szampanów i mieszkańcy składali sobie życzenia. Taka tradycja w Jaworze utrzymuje się od kilkunastu lat. Miasto rezygnuje w tym dniu z organizacji imprezy masowej ze względu na wysokie koszty. Jaworzanie przyzwyczaili się już do takiej sytuacji i chętnie przychodzą do Rynku niezależnie od pogody.
Pechowo Nowy Rok powitała młoda jaworzanka, która najprawdopodobniej została trafiona petardą w głowę tuż po północy. Zakrwawiona osunęła się na ziemię i straciła przytomność. Z pomocą przyjechała policja i zaopiekowała się poszkodowaną do czasu przyjazdu karetki. Resztę Sylwestrowej nocy nastolatka spędziła w Specjalistycznym Szpitalu Wojewódzki w Legnicy.
W poniedziałek od rana w Rynku trwa wielkie sprzątanie. Porozbijane butelki, wypalone petardy i inne śmieci znikają za sprawą pań z Zarządu Lokalami Komunalnymi. Wolnego nie mają też policjanci, którzy tym razem bezlitośnie traktują kierowców przekraczających prędkość w mieście (ul. Kuziennicza). Oprócz legitymowania można się spodziewać kontroli trzeźwości.




















