Ponad 100 zgłoszeń odnotowali głogowscy strażacy po wczorajszej nawałnicy. Najwięcej pracy mieli przy usuwaniu powalonych drzew. Podczas jednej z takich akcji ranny został strażak z OSP Ruszowice. Trafił do szpitala.
– Podczas usuwania jednego drzewa z drogi na plecy ratowników spadło następne – mówi Paweł Dziadosz z głogowskiej komendy PSP. – Trzech z nich zdążyło uskoczyć, kolejny nie zdążył. Obecnie wiemy, że na pękniętą nogę w piszczelu. Noga jest w gipsie. Trwają jeszcze badania kręgosłupa tego strażaka. Jednostka OSP Ruszowice na bieżąco informuje nas o stanie jego zdrowia.
W Głogowie nie było praktycznie ulicy, ani parku, gdzie nie leżałyby powalone drzewa. Podobnie było w całym powiecie. Wiele dróg zostało zablokowanych, m.in. w kierunku Sławy, Wschowy i Polkowic, gdzie przejazd był zablokowany przez wiele godzin.
– Doszło do licznych uszkodzeń, nie tylko samochodów, ale także budynków – dodaje Paweł Dziadosz. – Dostawaliśmy też informacje, że w samochodach uwięzieni są ludzie, czy to między drzewami, czy drzewa przywaliły samochody i tam w pierwszej kolejności kierowaliśmy naszych ratowników. Należy podziękować mieszkańcom za wyrozumiałość, bo zgłoszeń było bardzo dużo.
Przez prawie trzy godziny pięciu strażaków odbierało telefony ze zgłoszeniami.
W sumie, w akcjach na terenie powiatu głogowskiego brało udział ponad 100 strażaków zawodowych i ochotników. I nadal usuwają skutki nawałnicy. Nie oszczędziła ona także kolei. Rano nie było m.in. połączenia z Głogowa do Zielonej Góry. Pasażerowie nie mogli dojechać do pracy. Jeden z nich powiadomił nas, że nie było też żadnej informacji o odwołanych połączeniach, ani o komunikacji zastępczej.
Fot. Antonina Kasprzak




















